internetWiadomość główna

NSA podsłuchiwało co najmniej 35 głów państw

Wygląda na to, że podejrzenia Angeli Merkel mają więcej podstaw, niż Obama chciałby przyznać. Po tym jak kanclerz Niemiec zadzwoniła wczoraj do prezydenta USA domagając się wyjaśnień w sprawie domniemanego podsłuchiwania jej telefonu, brytyjski dziennik The Guardian ujawnił dziś, że praktyka podsłuchiwania przywódców „zaprzyjaźnionych” państw jest w przypadku NSA rzeczą całkowicie normalną.

I nie byłoby w tym w sumie sumie nic nadzwyczajnego, w końcu uczestnictwo w grze wywiadów jest w jakimś stopniu częścią obowiązków każdej głowy państwa, problem polega na tym, że o takich działaniach podsłuchiwani zwykle się nie dowiadują. Jednak zgodnie z treścią notatki służbowej z 2006 roku, w której posiadanie brytyjski dziennik wszedł za pośrednictwem Edwarda Snowdena, jeden z urzędników rządu USA przekazał NSA listę zawierającą 200 numerów telefonów ważnych osób. Spośród nich, 35 należeć miało do przywódców państwowych. Po otrzymaniu numerów telefonicznych, NSA miało natychmiast zająć się ich monitorowaniem. Niestety nie poznaliśmy nazwisk szpiegowanych premierów i prezydentów, ale ich lista na pewno byłaby bardzo „soczysta”.

Co prawda NSA samo przyznaje, że z tych konkretnych podsłuchów nie wynikało wiele, ale przydały się one do uzyskania informacji na temat kontaktów tych przywódców, które NSA również zaczęło inwigilować. W notatce agencja zachęca nawet innych przedstawicieli amerykańskiej administracji do dzielenia się z nią posiadanymi telefonami zagranicznych polityków i wojskowych.

Po tym jak dowiedzieliśmy się, że właściwie jedynym problemem NSA jest fakt, że jej centra obliczeniowe nie są w stanie poradzić sobie z ilością zebranych przez agencje danych, informacje te jakoś nieszczególnie dziwią. Ale nie zmienia to faktu, że dzięki tym informacjom afera PRISM może w końcu przerodzić się w duży międzynarodowy skandal, który poważnie odbije się czkawką w USA. A chmury już się zbierają.

Na przykład Parlament Europejski opowiedział się wczoraj za zawieszeniem porozumienia SWIFT, na podstawie którego USA domagają się hurtowego przekazywania danych bankowych (w celu przeciwdziałania terroryzmowi oczywiście). Ma to być właśnie europejska odpowiedź na działania NSA. Niestety europosłowie w tej sprawie mogą wydawać tylko rezolucje a ich opinia nie jest wiążąca dla Komisji Europejskiej a ta na razie nie jest skłonna do robienia w tej sprawie czegokolwiek. Ale może zmieni zdanie. Na przykład pod naciskiem rozjuszonej kanclerz Niemiec.

W całej tej sytuacji szkoda tylko, że w czasie gdy amerykańscy ambasadorzy w Niemczech czy Francji wzywani są na dywanik, o nasze prawo do prywatności dopominać się muszą organizacje pozarządowe.


podobne treści