internetnews

Poznaj nową wyszukiwarkę Facebook Graph

Nowy FacebookPhone to jednak bujda. Ku zaskoczeniu wszystkich – Zuckerberg i spółka zaprezentowali rewolucyjną wyszukiwarkę Facebook Graph, która umożliwia łatwy dostęp do ogółu informacji zgromadzonych w zbiorach społecznościowego giganta. Jak to wszystko działa?

Któż to wie. Pierwszą rzeczą, o której ekipa Zuckerberga opowiadała niemal z uporem maniaka jest to, by nie postrzegać socjogramu jako zwyczajnej wyszukiwarki internetowej. Z jego pomocą nie odnajdziemy niepotrzebnych artykułów na Wikipedii, informacji na temat rozmieszczenia fotoradarów w Polsce, bądź też danych o przestępstwach z użyciem broni w USA. Graph ma służyć wyłącznie do porządkowania informacji o ludziach i miejscach, które już znajdują się w zbiorach Facebooka. Jednym słowem – wykorzystywany będzie, między innymi, do wynajdywania filmów, zdjęć czy aplikacji, które polubili także nasi znajomi (lub ich znajomi, lub znajomi znajomych).

Drugim dość istotnym elementem funkcjonowania socjogramu jest współpraca z Microsoftem. Jeśli na serwerach Facebooka nie znajdziemy wyszukiwanej informacji, to – na nasze wyraźne życzenie – socjogram skorzysta z pomocy niezbyt popularnego Binga. Nie da się ukryć, że nie jest to zbyt dobra wiadomość dla osób posługujących się na co dzień językiem polskim – działania MS sugerują, że nasza rodzima mowa nie znajduje się zbyt wysoko na liście priorytetów programistów giganta z Redmond. A Google… Google poradzi sobie bez wsparcia Facebooka. Jak zawsze.

Graph Search został zbudowany wokół czterech kategorii zagadnień. Są nimi: ludzie, zdjęcia, miejsca oraz zainteresowania. Co więcej – cały algorytm działa ponoć w oparciu o frazy („kto z moich znajomych…”, „jakie filmy….”), co w praktyce ma umożliwiać dokładne wyszukiwanie informacji interesujących z punktu widzenia przeciętnego użytkownika serwisu. Dla przykładu – podanego zresztą przez sam Facebook – socjogram pomoże nam odnaleźć informacje na temat tego, jakie seriale oglądają lekarze, jakich aplikacji używają znajomi naszych znajomych lub też która grupa zawodowa przepada za filmami Romana Polańskiego. Brzmi nieźle, lecz pod warunkiem, że zapowiadana funkcjonalność  narzędzia rzeczywiście zbliży się do tego, co prezentuje na papierze.

Na razie wszystko wygląda więc naprawdę wspaniale. Niepokoi mnie tylko trochę fakt, że całość może momentami przypominać portale randkowe. Mówię serio – w teorii, jeśli wklepiemy w Graph Search hasło „20-letnia, samotna blondynka z bzikiem na punkcie psów” powinniśmy otrzymać garść rzeczywistych, poprawnych wyników (ale raczej nie wykraczających przesadnie poza grono znajomych naszych znajomych). Nie ma co ukrywać, że socjogram może też stać się naprawdę potężnym narzędziem dla wszelkiego rodzaju „stalkerów”. Tym bardziej warto zadbać o to, jakie informacje udostępniamy publicznie na swoich profilach. Podobno przed uruchomieniem projektu będzie można łatwo wybrać, co chcemy, a czego nie chcemy umieszczać w ewentualnych wynikach wyszukiwania.

Samo przedsięwzięcie ma ruszyć pełną parą już za kilka miesięcy, a na razie możemy dopisać się do świeżo rozpoczętego programu pilotażowego, który znajdziecie pod tym adresem http://www.facebook.com/about/graphsearch.

Jak wrażenia? Wnioskując ze skali całego wydarzenia, Socjogram to niewątpliwie bardzo ważny projekt dla Facebooka, który prezentuje zupełnie inne podejście do wyszukiwania informacji w sieci niż narzędzia oferowane przez Google czy Microsoft. Podejście – jakkolwiek to nie zabrzmi – skoncentrowane wyłącznie na ludziach.

Zdjęcie pochodzi z Gizmodo.com


podobne treści