news

Nowa prywatność na Facebooku

Facebook ogłosił oczekiwane zmiany w polityce prywatności. Jak się spodziewaliśmy, ustawienia zostały uproszczone. Skutkuje to jednak nieco mniejszą kontrolą użytkownika nad tym, co dokładnie jest udostępniane. Nowe ustawiania będą wprowadzane stopniowo, wiec niekoniecznie zobaczycie je od razu na swoim koncie.

<img src="http://cache.gawkerassets.com/assets/images/17/2010/05/500x_privacy_settings_page.jpg" class="left image500" alt="A Guide to Facebook's New, Simpler Privacy
Controls” width=”500″>

Połączono kategorie, które dotąd mnożyły się i tworzyły pajęczynę. Na przykład „status, zdjęcia i posty” włożono do jednego worka, więc nie można już tego udostępnić wszystkim, a tamtego – tylko znajomym. Za pomocą specjalnych skrótów można ustawić profil tak, by wszystko było widoczne dla wszystkich lub znajomych znajomych. Łatwo też wybrać ustawienie domyślne (powyżej). Zielony ptaszek obok ustawień pokazuje, których opcji aktualnie używasz.

Osoby korzystające z wyszukiwarki zobaczą twoje imię, zdjęcie główne, płeć i grupy. Możesz jednak ustawić, dla kogo ten profil jest widoczny, kto może zapraszać cię do znajomych, pisać do ciebie wiadomości, zobaczyć listę twoich znajomych, wykształcenie, lokalizację i zainteresowania. Nie brzmi to jak wielkie uproszczenie.

Możesz zdecydować, czy korzystasz z aplikacji. Według ustawień domyślnych – nie korzystasz, dopiero, gdy wybierzesz, które cię interesują, zaczną działać. Przedtem było odwrotnie. Zewnętrzne aplikacje domyślnie mogą przeglądać informacje, które dzielisz ze wszystkimi. Gdy zainstalujesz aplikację, będzie cię pytać, czy może skorzystać z pozostałych informacji.

Lista zablokowanych profili i aplikacji wygląda prosto, zresztą tak, jak wcześniej.

Nie zmieniła się możliwość zmiany preferencji na potrzebę jednego
posta. Można go ustawić tak, by widziały go jedynie wybrane osoby.
Samodzielnie decydujemy także o tym, kto może oglądać nasze zdjęcia i
zdjęcia, na których jesteśmy. Nadal nie można uniemożliwić innym
zaznaczania, że jesteśmy na zdjęciu.

Rewolucjoniści okazali się bardzo ostrożni. [lifehacker]


podobne treści