mobile

Normy z czasów PRL zagrażają rozwojowi sieci 5G w Polsce

Niedawno pewien Fiński operator chwalił się pierwszym połączeniem w technologii 5G. Okazuje się jednak, że wdrożenie tego standardu w Polsce może być utrudnione. Z dość nieoczekiwanych powodów.

Zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej, w Polsce, tak jak i w innych unijnych krajach, sieć 5G ma funkcjonować w co najmniej jednym mieście do 2022 roku. Trzy lata później sieć taka sieć powinna działać już w największych polskich miastach oraz na na głównych szlakach komunikacyjnych. Problem w tym, polskie normy dotyczące natężenia pola elektromagnetycznego mogą zagrozić tym planom.

Rozwój mobilnej transmisji danych zależy między innymi od gęstości mocy czyli ilość mocy na jednostkę powierzchni liczoną w watach na metr kwadratowy. A właściwie ich limitów. Jak się okazuje, te ustalone urzędowo limity nie zmieniły się w Polsce od roku 1984 i są dużo bardziej restrykcyjne niż w sąsiednich krajach. A właściwie najbardziej restrykcyjne, ponieważ to właśnie Polska ma najniższe limity gęstości mocy w Europie.

Według raportu, jaki przygotowała firma konsultingowa Boston Consulting Group, restrykcyjne limity gęstości mocy uniemożliwią pełne wdrożenie 5G nad Wisłą sprawiając, że pod względem infrastruktury Polska zacznie odstawać od pozostałych krajów Unii, co będzie miało negatywny wpływ nie tylko na prędkość mobilnej transmisji danych, ale też na naszą gospodarkę.

Obecne limity już teraz dają się we znaki polskim operatorom, którzy chętnie widzieliby ich rozluźnienie. Sprawa nie umknęła też uwadze Ministerstwa Cyfryzacji. Jak zapowiada minister Marek Zagórski, jego resort chce jesienią przedstawić do konsultacji przygotowywany projekt zmian w tym zakresie.

Zdjęcie: Flickr/Ervins Strauhmanis

podobne treści