biznes

Nokia próbuje odzyskać Chiny

Nie od dziś wiadomo, że Nokia zmaga się z problemami finansowymi. Kluczem do ich rozwiązania może stać się odbicie Chin. Pierwsze kroki w tym kierunku zostały już poczynione przez kierownictwo fińskiej firmy.

W minionym kwartale, pomimo tego, że na całym świecie udało się sprzedać prawie trzy miliony urządzeń z serii Lumia, Nokia zanotowała 754 miliony dolarów strat. Największy spadek sprzedaży, wynoszący aż 64% w porównaniu do zeszłego roku, Nokia zanotowała właśnie w Chinach. Nie dziwi więc, że kierownictwo fińskiej spółki zamierza skupić się teraz na zawojowaniu Chin, które są największym i najszybciej rozwijającym się rynkiem na świecie.

Na razie jednak nie jest za dobrze. Jeszcze dwa lata temu, w trzecim kwartale, Nokia sprzedała w Chinach 20,2 miliona urządzeń. Rok później było to już 15,9 miliona telefonów a w trzecim kwartale tego roku już tylko 5,6 miliona. Dla porównania Apple niedawno pochwaliło się, że w ciągu dwóch dni udało im się sprzedać w Chinach 2 miliony iPhone’ów 5, które oficjalnie zadebiutowały w tym kraju tydzień temu.

Jest więc co odzyskiwać. Dlatego Nokia podpisała dziś umowę z chińską platforma sprzedażową 360Buy, na mocy której Nokia sprzeda w przyszłym roku w Chinach telefony o wartości 320 milionów dolarów.

360Buy stanie się licencjonowanym sprzedawcą Nokii i jednym z największych partnerów fińskiej firmy na terytorium ChRL. Chwilę po ogłoszeniu podpisania kontraktu, 360Buy rozpoczęło przedsprzedaż Lumii 920 oraz Lumii 920T. Ten drugi smartphone jest kolejnym dowodem na to, że Nokii bardzo zależy na chińskim rynku – Lumia 920T jest bowiem wersją Lumii przygotowaną na zamówienie China Mobile, największego operatora komórkowego komórkowego na świecie.

Dużym plusem dla Nokii jest także fakt, że klienci China Mobile nie mogą liczyć na iPhone’a. Zamiast tego sieć będzie starała się przekonać ich właśnie do Lumii 920T. Przy tak dużej ilości potencjalnych klientów (China Mobile świadczy usługi dla 700 milionów osób), obie umowy mogą potencjalnie stać się tym, co sprawi, że Nokia stanie mocno na nogach.

Pożyjemy, zobaczymy.


podobne treści