news

Nietypowe nakrycie głowy na zdjęciu na prawie jazdy

Po trzech latach starań Austriak Niko Alm może wreszcie wykorzystać do
prawa jazdy zdjęcie, na którym ma na głowie durszlak. O co chodzi?

Niko należy do Kościoła Latającego Spaghetti Potwora. „Kościół” to tylko z nazwy, ponieważ chodzi o stowarzyszenie ateistów, którzy naśmiewają się nieco z wierzących, głosząc, że siła wyższa nad nami to Wielki Makaron.

Aby dopiąć swego, czyli móc korzystać z fotografii, na której ma „religijne” nakrycie głowy, Niko musiał przejść m.in. testy psychologiczne sprawdzające, czy jest poczytalny. Austriackie prawo dopuszcza na prawach jazdy zdjęcia z nakryciami głowy, tylko jeśli ma to uzasadnienie religijne. Almowi pozostało tylko dowieść, że kluskofarianiazm to wyznanie. [BBC, BoingBoing]

podobne treści

  • Anonim

    i przeszedł te testy !? najwidoczniej ‚poczytalny’ i ‚normalny’ są BARDZO odmiennymi definicjami

  • iforget911

    „Myślę, że jest rzeczą bardzo piękną, gdy biedacy z pokorą przyjmują swój
    los, dzieląc go z cierpieniem Chrystusa. Uważam, że świat odnosi wielkie
    korzyści z cierpienia biednych ludzi (Matka Teresa)… W pierwszej chwili miałam wrażenie, że znalazłam się w Bergen Belsen, lub innym podobnym miejscu, znanym z fotografii i filmów dokumentalnych, gdyż wszyscy pacjenci, kobiety i mężczyźni, mieli głowy ogolone do gołej skóry. Nigdzie nie było żadnych krzeseł, tylko nosze, w
    stylu tych, jakich używano podczas pierwszej wojny światowej. Na terenie
    posesji nie ma żadnego ogródka ani nawet podwórka. Nic. Zadałam sobie
    pytanie: Gdzie ja właściwie jestem? Cały dom składał się z dwóch
    pomieszczeń: w jednym tłoczy się od 50 do 60 mężczyzn, w drugim od 50
    do 60 kobiet. Ci ludzie umierają, jednak nikt się specjalnie nie troszczy, by
    zapewnić im właściwą opiekę medyczną. Nie podaje im się prawdziwych
    środków przeciwbólowych, otrzymują najwyżej aspirynę lub – jeśli maja
    szczęście – brufen lub coś podobnego. To wszystko, co się robi, by ulżyć
    cierpieniom ludzi umierających na raka lub inne groźne choroby…
    W ośrodku nie było dostatecznej liczby kroplówek. Igły do strzykawek
    były używane wielokrotnie i sama widziałam zakonnice płuczące je pod
    kranem w zimnej wodzie. Gdy zapytałam jedną z nich, dlaczego to robi,
    odpowiedziała, że chce je umyć. Powiedziałam wtedy: „Tak? Ale dlaczego
    ich nie sterylizujecie? Dlaczego nie myjecie igieł w gotowanej wodzie?
    To nie ma sensu. Zresztą nie ma na to czasu – usłyszałam w
    odpowiedzi.
    Pierwszego dnia, po pracy na oddziale żeńskim, stanęłam w progu
    pomieszczenia dla mężczyzn, gdzie czekałam na przyjaciela, który
    opiekował się umierającym chłopcem w wieku około piętnastu lat.
    Napotkałam tam amerykańską lekarkę, która powiedziała mi, że
    próbowała leczyć tego chłopca. Okazało się, że cierpiał on na stosunkowo
    niegroźną chorobę nerek, a jego stan pogorszył się tak bardzo tylko
    dlatego, że nie podano mu antybiotyków. Chłopiec potrzebował operacji.
    Amerykanka była wściekła i jednocześnie zrezygnowana, co jest typowe
    dla ludzi, którzy znajda się w takiej sytuacji. Powiedziała mi, że chłopiec
    nie pójdzie do szpitala. – Dlaczego? – spytałam – Przecież wystarczy wziąć
    taksówkę, zawieźć go do najbliższego szpitala i zażądać, by udzielono mu
    pomocy.
    One tego nie zrobią – powiedziała lekarka. – Gdyby zrobiły to dla
    jednego pacjenta, musiałyby to samo zrobić dla wszystkich.
    Ale ten dzieciak ma zaledwie 15 lat! – pomyślałam.
    Powtórzmy: Dochody osiągane przez Zgromadzenie Sióstr Misjonarek
    Miłości wystarczyłyby na wyposażenie kilku najwyższej klasy klinik w
    Bengalu. Jednak siostry nie prowadza szpitala, lecz nędzne schronisko, które z
    pewnością byłoby przedmiotem sądowej skargi i protestów, gdyby je prowadził
    lekarz. Czynią tak nie dlatego, że nie mają innego wyjścia, ale dlatego, że tak
    sobie życzy założycielka zgromadzenia. Jej celem nie jest niesienie ulgi w
    cierpieniu, lecz umocnienie kultu zbudowanego na śmierci, cierpieniu i
    podporządkowaniu. Matka Teresa (która – co warto odnotować – korzystała z
    usług kilku najlepszych i najdroższych klinik świata zachodniego, lecząc się na
    serce i inne przypadłości późnego wieku) ujawniła swoje rzeczywiste intencje w
    jednym z telewizyjnych wywiadów. W rozmowie z dziennikarzem opisywała
    umierającego w męczarniach, chorego na raka człowieka. Uśmiechając się do
    kamery, relacjonowała swoją rozmowę z nieuleczalnie chorym pacjentem:
    – Cierpisz jak Chrystus na krzyżu. To Jezus cie całuje – powiedziała, po
    czym, nie uświadamiając sobie ironii zawartej w słowach cierpiącego
    człowieka przytoczyła jego odpowiedź:
    Jeśli tak, to proszę, poproś go, żeby przestał.” Chcesz wiedzieć więcej wejdź na: http://www.ksiegarniaswit.pl/83832-misjonarska-milosc.html

  • miszka

    to się nazywa tolerancja ^^

  • CiastekPL

    Jaki masz problem ravyr? Jak dla mnie gościu jest w stu procentach normalny, a to co zrobił… cóż… piękne :) Kościół latającego spaghetti potwora <3

  • krzicho

    No i niech mi ktoś teraz udowodni, że nie ma Wielkiego Makaronu.
    Założę się, że jest napisane, że Wielki Makaron ma zawsze rację, przekazał to komuś osobiście, a jest to prawda bo Wielki Makaron ma zawszę rację i można o tym przeczytać. Państwo austriackie nie może jak widać podważyć takiego toku myślenia. Ale by było jakby nagle coś takiego zaczęli podważać…

  • b7874556

    „No i niech mi ktoś teraz udowodni, że nie ma Boga.
    Założę się, że jest napisane, że Bóg ma zawsze rację, przekazał to komuś osobiście, a jest to prawda bo Bóg ma zawszę rację i można o tym przeczytać. Państwo polskie nie może jak widać podważyć takiego toku myślenia. Ale by było jakby nagle coś takiego zaczęli podważać…”

    Oh wait…

  • dupomodo

    „i przeszedł te testy !? najwidoczniej ‚poczytalny’ i ‚normalny’ są BARDZO odmiennymi definicjami”

    Jasne bo ci co wierza a magicznego dziadka w chmurach sa normalni …
    A jak nie rozumiesz tego zartu to sie nie odzywaj cwoku

  • iforget911

    Prawda o Matce Teresie: http://www.ksiegarniaswit.pl/83832-misjonarska-milosc.html usuńcie spację ze słowa: „milosc”.

  • t

    Nie kluskofarianizm, a pastafarianizm. To zjawisko dla nieśmiesznych niedorozwojów na swoją uznaną nazwę.