news

Niemcy podejrzewają, że USA podsłuchują kanclerz Merkel

Kanclerz Merkel zadzwoniła dziś do Obamy. Nie byłoby w tym nic szczególnego, w końcu przywódcy państw co jakiś czas rozmawiają ze sobą telefoniczne, gdyby nie fakt, że kanclerz Niemiec postanowiła ostrzec prezydenta USA przed potencjalnymi konsekwencjami „poważnego naruszenia zaufania” jakim byłoby potwierdzenie informacji, że NSA latami podsłuchiwała jej telefon.

Jakiś czas temu der Spiegel podał informacje o tym, że NSA posiada możliwości techniczne pozwalające na dostęp do danych zapisywanych na urządzeniach Blackberry. Pojawiły się także podejrzenia, że prywatny smartphone kanclerz Niemiec również był przez lata podsłuchiwany. Niemieckie służby postanowiły sprawdzić te doniesienia i, choć rezultatów ich śledztwa w tej sprawie raczej nie zobaczymy, można przypuszczać, że coś jest na rzeczy. Podejrzenia okazały się do tego stopnia prawdopodobne, że Merkel zdecydowała się dziś zainterweniować u Obamy.

Według rzecznika prasowego Merkel, kanclerz Niemiec w rozmowie telefonicznej dała wyraźnie do zrozumienia, że takie metody są „całkowicie nieakceptowalne”, jeśli wcześniejsze doniesienia się potwierdzą, będzie to „poważnego naruszenia zaufania”, a „działania takie muszą natychmiast zostać zakończone”.

Według biura prasowego Białego Domu Obama zapewnił Merkel, że „Stany Zjednoczone nie monitorują i nie będą monitorować komunikacji pani kanclerz”. Co jeszcze nie znaczy, że nie robiły tego w przeszłości.

Biorąc pod uwagę ostatnie doniesienia prasowe na temat włamań dokonywanych przez NSA na pocztę elektroniczną prezydenta Meksyku, nie jest to pozbawione znamion prawdopodobieństwa.


podobne treści