internet

Niemcy i Francja chcą wspólnie chronić swoich obywateli przed inwigilacją NSA

Rewelacje na temat amerykańskiej inwigilacji Internetu najpierw odbiły się szerokim echem na całym świecie, a później głośną czkawką w stosunkach dyplomatycznych pomiędzy USA a innymi państwami. Pierwszym krajem, który postanowił bronić komunikacji swoich obywateli przed Amerykanami były Niemcy, teraz dołączy do nich Francja.

Jak donosi agencja Reutera, kanclerz Merkel zamierza przedyskutować z prezydentem Francji inicjatywę stworzenia takiej sieci telekomunikacyjnej, która docelowo miałaby nie pozwalać na to, by komunikacja pomiędzy mieszkańcami tych krajów odbywała się za pośrednictwem serwerów znajdujących się w USA. Według agencji, Francois Hollande jest bardzo pozytywnie nastawiony do pomysłu, który ma być szczegółowo omawiany podczas jutrzejszej wizyty Merkel we Francji.

„Będziemy rozmawiać z Francją o tym, w jaki sposób osiągnąć wysoki poziom ochrony danych,” stwierdziła wczoraj Merkel. „Ponadto będziemy rozmawiać z europejskimi dostawcami, którzy zabezpieczają prywatność naszych obywateli, by ci nie musieli wysyłać do siebie maili i innych informacji przez Atlantyk. Wolelibyśmy stworzyć sieć taką sieć w Europie.”

Choć taka inicjatywa jest jak najbardziej słuszna, problemem nie jest stan połączeń telekomunikacyjnych pomiędzy Niemcami a Francją, czy, szerzej, pomiędzy różnymi europejskimi krajami, ale raczej fakt, że najpopularniejsze usługi sieciowe i tak oferowane są przez amerykańskie firmy. Amerykanie od lat świadomie inwestowali w najnowsze technologie i nie jest przypadkiem, że Dolina Krzemowa powstała właśnie w tym kraju. Teraz po prostu mają na tym polu przewagę.

Niemcy chcieliby ją jednak zniwelować. Jak donosi Der Spiegel, niemiecki kontrwywiad, zarówno wojskowy (MAD), jak i cywilny (BfV), zamierzają wziąć pod obserwację placówki dyplomatyczne Wielkiej Brytanii i USA. Jest to oczywiście odpowiedź na to, że NSA podsłuchiwało rozmowy telefoniczne kanclerz Merkel. Niemieckie służby podejrzewają, że było to możliwe dzięki fałszywym nadajnikom komórkowym zainstalowanym na w budynku amerykańskiej ambasady, który znajduje się na terenie berlińskiej dzielnicy rządowej. Dlatego zamierzają pilnować sojuszniczych dyplomatów i szczegółowo monitorować działalność ambasad oraz konsulatów Wielkiej Brytanii i USA.

Zdjęcie: Flickr/European Council


podobne treści