internetportale społecznościowe

Netropolitan czyli Facebook dla bogaczy

Nie oszukujmy się. Tabuny znajomych wrzucających zdjęcia kotów i małych dzieci nie są tym, czego poważny miliarder oczekuje od sieci społecznościowej. Co gorsza, motłoch nie zrozumie dylematu, czy wyposażyć swój najnowszy jacht w mini łódź podwodną, czy w kolejny basen. Dlatego najbogatsi ludzie na ziemi potrzebują miejsca, w którym będą mogli na spokojnie pielęgnować swoje wirtualne relacje. A Netropolitan im to zapewni.

Netropolitan to sieć społecznościowa dla ludzi, którzy mają „więcej pieniędzy niż czasu”. Przynajmniej tak reklamuje się „Facebook dla bogaczy”, którego użytkownikiem możecie zostać już za 9 tysięcy dolarów (6 tysięcy wpisowego, plus 3 tysiące za roczne członkostwo).

Założyciel Netropolitan, James Touchi-Peters, kompozytor i były dyrygent orkiestry symfonicznej z Minnesoty, twierdzi, że pomysł na założenie ekskluzywnej sieci społecznościowej pojawił się, ponieważ sam miał problemy ze znalezieniem w istniejących portalach osób, z którymi mógłby dzielić swoje pasje:

„Dostrzegłem potrzebę miejsca, w którym mógłbym rozmawiać o bardziej wyrafinowanych sprawach, bez negatywnych komentarzy. Środowiska, w którym ludzie mogliby dzielić podobne zainteresowania i doświadczenia,” stwierdził Touchi-Peters w rozmowie z CNN. „Postrzegamy Netropolitan jak każdy inny prywatny klub. One też mają opłatę za przyjęcie oraz roczną składkę członkowską. Netropolitan jest prywatnym klubem online, który łączy członków z całego świata.”

Pod względem funkcjonalności, Netropolitan przypomina każdą inną sieć społecznościową. Jest więc czat, znajomi, strona służąca do wrzucania własnych postów, czy grupy dyskusyjne dotyczące konkretnych tematów. Oczywiście nie ma żadnych reklam, a dodatkowo strona oferuje użytkownikom dysk w chmurze bez żadnych limitów. Przynajmniej teoretycznie, ponieważ wygląda na to, że aktualnie zainteresowanie Netropolitan jest większe, niż możliwości ich serwerów.

Sieć społecznościowa twierdzi, że ma już kilkuset zarejestrowanych użytkowników, ale od kierownictwa portalu nie dowiemy się, czy na tej liście znajdują się jakieś znane nazwiska – żeby to sprawdzić trzeba samemu wydać 9 tysięcy dolarów ponieważ prywatność członków klubu jest dla jego kierownictwa kwestią priorytetową.


podobne treści