naukawtf

Naukowcy proponują zamrożenie Arktyki

Zmniejszanie się powierzchni arktycznej pokrywy lodowej ma poważne konsekwencje dla klimatu w innych regionach świata. Zwykle naukowcy ograniczają się do monitorowania tych zjawisk, ale zespół doktora Stevena Descha proponuje nietypowe rozwiązanie.

Pozbawiona lodowej pokrywy arktyczna woda pochłania więcej energii słonecznej, ogrzewa się szybciej i zaburza dotychczasowe układy pogody, co, paradoksalnie, może powodować ekstremalnie niskie temperatury podczas zimy w Europie i Ameryce Północnej i prowadzić do rozchwiania ekosystemu naszej planety. I właściwie wszyscy zainteresowani wiedzą o tym od lat, ale nie do końca wiadomo, jakie praktyczne kroki (nie, całkowita rezygnacja z przemysłu i paliw kopalnych nie jest praktycznym krokiem) można byłoby przedsięwziąć, by temu zaradzić.

Jednak są naukowcy, którzy nie boją się snuć ambitnych, choć, na pierwszy rzut oka, trudnych do realizacji, planów powstrzymania tego zjawiska. Należy do nich astrofizyk Steven Desch z Arizona State University, który uważa, że skoro ludzie odpowiedzialni są za topienie się arktycznej czapy lodowej, mogą też doprowadzić do jej ponownego powiększenia.

Opracowany przez niego i jego zespół plan, który opisano w na łamach czasopisma Earth’s Future, zakłada przepompowanie zimnej wody z głębi Oceanu Arktycznego na jego powierzchnię. Ta zimna woda, gdy znajdzie się na powierzchni, zamarznie dużo szybciej niż woda nagrzana promieniami słonecznymi. „Zaledwie” 10 procent przemieszczonej zimnej wody spowoduje zahamowanie topnienie arktycznego lodu, zwłaszcza tam, gdzie jego grubość nie przekracza metra.

Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Ale i na to znajdzie się (teoretyczne na razie) rozwiązanie. Zespół doktora Descha proponuje bowiem zainstalowanie pomp na specjalnie skonstruowanych bojach, które będą zasilane energią wiatru. Pomp takich musiałyby być oczywiście tysiące, nic więc dziwnego, że budowa całej ich sieci, według ich szacunków, pochłonęłaby około 500 miliardów dolarów i trwałaby dziesięć lat. Według ich wyliczeń, drugie tyle kosztowałaby obsługa systemu, który w ciągu kolejnych dziesięciu lat doprowadzić miałby do odtworzenia arktycznej pokrywy lodowej.

To oczywiście ogromne pieniądze, co samo w sobie sprawie, że pomysł, choć teoretycznie wykonalny, raczej nie ma szans na wdrożenie w życie. Ale może kiedyś ktoś opracuje tańsze rozwiązanie.

Zdjęcie: Flickr/NASA Goddard Photo and Video


podobne treści