ciekawostkinaukanews

Naukowcy: pierwsze wykryte przez nas planety przypominające Ziemię mogą tak naprawdę nie istnieć

Okazuje się, że nawet tak zaawansowane metody badań bywają czasem zwyczajnie niedokładne. Zgodnie z artykułem doktora Paula Robertsona opublikowanych na łamach czasopisma Science, dwie z sześciu ziemiopodobnych planet odkrytych kilka lat temu przez naukowców mogą być wyłącznie wytworem niedokładności pomiarów wykonanych za pośrednictwem spektrografu.

Gwoli przypomnienia, dokładnie w 2007 roku astronomowie poinformowali świat o odkrycie czterech, potencjalnie „ziemiopodobnych” planet krążących w ekosferze czerwonego karła Gliese 581. Dwa lata później, naukowcy uzupełnili swoje odkrycie o kolejne dwa obiekty z tego układu, do których zalicza się prawdopodobnie najsłynniejszy z nich, Gliese 581 g, o współczynniku ESI – opisującym jego możliwe podobieństwo do Ziemi – na poziomie 0,76 punktu. Jak łatwo odgadnąć, tego rodzaju wynik zagwarantował mu status jednej najbardziej zbliżonych swoim charakterem do Ziemi planet spoza układu słonecznego.

Niestety, coraz więcej zdaje się wskazywać na to, że rezultaty kilkuletnich badań astronomów okażą się najpewniej mocno niedokładne. O takiej możliwości donosi grupa pod kierownictwem doktora Paula Robertsona, która dokonała weryfikacji przeprowadzonych kilka lat temu pomiarów i doszła do wniosku, że zostały one zafałszowane w wyniku pomyłki przyrządów niewłaściwie interpretujących zjawiska naturalne w postaci plam na powierzchni gwiazdy. Mimo, że analizy danych pochodzących z nadzwyczaj czułych spektrografów wykrywających zmiany w świetle emitowanym przez gwiazdy, trwały przez kilka lat, dopiero teraz udało się ustalić, że ich rezultaty są po prostu błędne.

Stało się to podobno jasnym po przeprowadzeniu dokładnej obserwacji gwiazdy przy uwzględnieniu innego spektrum przez zespół badaczy pod kierownictwem doktora Robertsona z Uniwersytetu Stanowego w Pensylwanii. Odkrył on, że część sygnałów będących dotąd dowodem na istnienie dwóch z sześciu odkrytych planet najzwyczajniej w świecie wygasła, przy jednoczesnym nasileniu się przesłanek świadczących o obecności przynajmniej trzech ciał niebieskich mieszczących się poza ekosferą Gliese. A zatem, choć w istocie planety tego ukłądu faktycznie istnieją, w rzeczywistości jest ich nieco mniej niż myślano począwszy od 2010 roku.

Zdaniem szefa grupy odpowiedzialnej za weryfikację badań, tak naprawdę nie stało się właściwie nic wielkiego. Dzięki dokładniejszym obserwacjom odnajdziemy bowiem znacznie więcej przypominających Ziemię planet aniżeli utracimy ich w procesie potwierdzania wyników innych analiz. Czekamy więc na dalsze doniesienia na ich temat – co by nie mówić podróży niestety raczej już nie dożyjemy.

Źródło: Science via Engadget.com


podobne treści