news

NASA: naszym celem jest Mars

W tym tygodniu NASA świętuje 50 rocznicę swojego największego triumfu, czyli pierwszego lądowania na Księżycu. I zapowiada, że to nie jest jej ostatnie słowo.

Misja Apollo 11 rozpoczęła się 16 lipca 1969 roku, a pięćdziesiąta rocznica słynnego „małego kroku dla człowieka, ale wielkiego kroku dla ludzkości” przypada w najbliższą sobotę. NASA ma więc co świętować, ale amerykańska agencja kosmiczna patrzy również w przyszłość. O czym z okazji rocznicy przypomniał Jim Bridenstine, obecny administrator NASA.

Od czasu wyścigu kosmicznego i prezydentury Kennedy’ego, przed NASA nie stawiano żadnych konkretnych, ambitnych i dalekosiężnych celów. Zgoda, dzięki misjom podejmowanym przez bezzałogowe sondy dowiedzieliśmy się wiele na temat natury Układu Słonecznego, a instrumenty agencji, by wspomnieć tylko Kosmiczny Teleskop Hubble’a, w ciągu ostatniego półwiecza pozwoliły znacznie rozszerzyć naszą wiedzę na temat wszechświata, ale wbrew wcześniejszym przewidywaniom futurystów, w XXI wieku ludzie podróżują tylko na orbitę.

Teraz jednak to się zmieniło. Jak przypomina szef NASA, obecna administracja prezydencka postawiła przez agencją zadanie – jest nim załogowe lądowanie na Marsie, a wcześniej ponowne lądowanie i ustanowienie stałej obecności na Księżycu.

Według ujawnionych w tym roku planów, załogowa misja Artemis, której celem jest Księżyc, ma wystartować już za pięć lat. Księżycowa baza ma zacząć powstawać w 2028 roku. Wykorzystane w tej fazie doświadczenia, mają posłużyć do przygotowania załogowej misji na Marsa, która ma odbyć się w latach trzydziestych obecnego stulecia. A Jim Bridenstine zapewnia, że uda się to osiągnąć.

Już teraz wiadomo jednak, że nie będzie to łatwe. Wymagać będzie kilkudziesięciu startów rakiet, które jeszcze nie zostały dopracowane i kosztować miliardy dolarów. Ale przesuwanie granic tego, co jest możliwe, nigdy nie było łatwe.

Ilustracja: Flickr/J.Gabas Esteban

podobne treści