wtf

Naprawdę słabe nazwy technologicznych produktów

Tak to już niestety raz po raz bywa, kiedy marketingowcy dorwą się do całkiem przyzwoitych inżynierskich wynalazków.

Asus Eee PC – To ”Eee” brzmi dokładnie tak, jakby ktoś nie wiedział, co powiedzieć. Można też przypuszczać, że tak właśnie zabrzmiała odpowiedź na pytanie ”Jak nazwiemy nasz nowy produkt?”. I komuś się ta opcja najwyraźniej spodobała. Choć ciężko powiedzieć dlaczego.

PublishIt – Wszyscy wiedzą, że to Publish It. Wszyscy też widzą, że w tej nazwie jest słowo ”shit”. Słowo, które nigdy nie robi za dobrą reklamę i raczej nie przyciąga użytkowników.

Casio G`zOne – Smartfon działający na Androidzie, ale z nazwą wyglądającą, jakby stworzył ją gimnazjalista, który dopiero co dorwał się do klawiatury. KoChAnY sMaRtFoNiK.

Samsung :) – To prawdopodobnie robota tego samego gimnazjalisty. Aż strach się bać, co jeszcze wymyśli.

Tivoli iYiYi – System audio do iPoda. Oczywiście potrafi wydawać z siebie wszelkie dźwięki, a nie tylko iyiyi, ale użytkownik może tak pomyśleć patrząc na tę nazwę i słysząc ją z ust sprzedawcy.

TrekStor iBeat Blaxx – A to już zaiste prawdziwe mistrzostwo świata. TrekStor jakiś czas nie mógł zrozumieć, dlaczego nazwa tego odtwarzacza MP3 jest uważana za rasistowską. Dopóki się jej nie przyjrzał dokładniej i nie zauważył, że brzmi ona zupełnie tak samo jak ”biję czarnych”.

Skunk Juice – Wydzieliny skunksów charakteryzują się niezwykle intensywną i zarazem nieprzyjemną wonią. Dlaczego ktoś miałby nazywać ten sposób słuchawki? To już chyba na zawsze pozostanie jedną z większych, nie rozwiązanych nigdy tajemnic ludzkości.

Motorola Charm. Samsung Fascinate. HTC Desire – Łopatologiczne nazwy wymyślane przez marketingowców, byle tylko sprzedać produkt, nigdy nie są dobrym pomysłem. Tak jak w tych trzech przypadkach.

Sony Location-Free TV – A skoro już przy łopatologicznych nazwach jesteśmy… Czy można coś nazwać w mniej kreatywny i bardziej bezpośredni sposób niż wynalazek znany jako Location-Free TV?

Pentax *ist i Olympus m:robe – Takie dziwne skróty nigdy nie służą dobrze. Końcówka ”-*ist” miała oznaczać wszechstronność, a ”m:robe” to z kolei skrót od ”music wardrobe”. W obu przypadkach ktoś postawił zdecydowanie na złą propozycję.


podobne treści