design

Nakręcana lampa na wypadek wprowadzenia czwartego stopnia zasilania

Nawet ci z nas, którzy nie wierzą w kończący się kalendarz Majów, biorą pod uwagę fakt, że z jakiegoś względu możemy zostać pozbawieni elektryczności. Wtedy przyda się First Light, czyli lampa, którą wystarczy co jakiś czas nakręcać, jak stary zegarek.

Obawiający się Apokalipsy będą spać spokojniej, dysponując ciekawą lampą, której działanie w ogóle nie zależy od sytuacji w najbliższej elektrowni, tylko od naoliwienia mechanizmu z kołami zębatymi. Do tego First Light prezentuje się fenomenalnie i wzbudzi zainteresowanie gości.

Jeśli nie przemawia do nas argument o Armageddonie, warto wziąć pod uwagę względy praktyczne. Po pierwsze, oszczędzamy prąd. Po drugie lampa nie ma kabli, więc nie trzeba się martwić, że ktoś się o nie potknie, ani o to, że zwierzęta domowe tudzież raczkujące maluchy zrobią sobie z nich zabawkę.

Cena szwajcarskiej lampy dostępna jest na zapytanie. [Post Fossil, The Fancy]


podobne treści