biznesinternet

Największe porażki dotcomów w historii

 

Niektóre z nich tak straszne, że do dziś aż bolą zęby, gdy się nawet o nich tylko myśli.

Flooz.com

Firma oferująca wirtualną walutę, którą po wykupieniu można było płacić w sklepach oraz u usługodawców, którzy mieli podpisane z Flooz.com umowy. Niestety twarzą Flooz została Whoopi Goldberg (aktorka komediowa mająca uwiarygodnić cyberpieniądze, którym wtedy nikt jeszcze nie ufał?), a waluta nazywała się tak, jak się musiała nazywać – flooz. Osobiście nie chciałbym płacić czymś nazywającym się flooz nawet gdyby ktoś usiłował mnie do tego zmusić i nic dziwnego, że firma szybko zbankrutowała. Przykro było z tego powodu podobno jedynie rosyjskiej mafii, która przy pomocy floozów prała brudne pieniądze.

eToys.com

Klasyczny przykład tego, jak działały dotcomy zanim pękła bańka internetowa. W maju 1999 roku internetowy sklep z zabawkami eToys.com uzbierał aż 166 milionów dolarów od rozmaitych inwestorów. Skończyło się na szale zakupowym właścicieli serwisu, grubych plikach banknotów wydawanych bezsensownie na marketing i reklamę oraz na wszystko inne. Wydatki przekroczyły zyski i eToys.com szybko zapukało do wrót dotcomowej Valhalli.

Kibu.com

Fenomenalna sprawa. Założyciele Kibu.com, które miało być platformą społecznościową dla nastolatek zebrali 22 miliony dolarów dofinansowania. Zorganizowali wielką imprezę z okazji uruchomienia serwisu. Po czym 46 dni po niej zawinęli interes, bo ”nie widzieli dla całego tego biznesu żadnej przyszłości”. Dekadę temu nie widzieli przyszłości dla serwisu społecznościowefgo dla nastolatek???

Kozmo.com

To był świetny pomysł (z punktu widzenia użytkowników), jednak niemożliwy do zrealizowania (z biznesowego punktu widzenia). Kozmo.com oferowało możliwość dokonania internetowych zakupów, po czym miało dostarczać je pod same drzwi w dowolny punkt miasta, w którym operowało i to w przeciągu godziny. Za darmo. Niestety, wielokilometrowe podróże kurierów Kozmo z najnowszym numerem ”Playboya” i dwoma batonikami Mars nie miały szansy być opłacalnymi. I zanim ktokolwiek się zorientował, do marca 2001 roku w Kozmo.com udało się utopić ponad 280 milionów dolarów z pieniędzy inwestorów.

Pets.com

Jeden z koronnych przykładów na to, że sama reklama nie wystarcza. Pets.com było sieciowym sklepem z artykułami dla zwierząt, co samo w sobie nie jest może i głupim pomysłem, ale topienie w czymś takim ponad 80 milionów dolarów już jest. I nie pomogła nawet maskotka Pets.com – pies ze skarpety, który pojawiał się na przykład w najdroższym w USA czasie antenowym czyli podczas Super Bowl. Okazało się bowiem, że czasem, kiedy człowiek potrzebuje kociej kuwety, to potrzebuje jej jednak OD RAZU i w tym celu uda się raczej do konwencjonalnego sklepu zamiast czekać kilka dni na dostawę. Reklama nie pomogła również internetowemu sklepowi MVP.com, sprzedającemu artykuły sportowe. I to taka polegająca na firmowaniu go wizerunkami trzech największych gwiazd swoich dyscyplin: Johna Elwaya (futbol amerykański), Michaela Jordana (koszykówka) oraz Wayne`a Gretzky`ego (hokej). Porażka tego dotcomu kosztowała inwestorów 65 milionów.

Pixelon.com

Jedna ze śmieszniejszych historii, która pokazuje, że w czasach bańki internetowej ludzie posiadający bardzo dużo pieniędzy wierzyli byle obdartusowi, deklarującemu, że posiada pomysł, który pozwoli zarobić im miliony w tym dziwnym potworze, jakim jest internet. Więc kiedy niejaki Michael Fenne ogłosił, że opracował technologie, pozwalającą przesyłać siecią materiały wideo w wysokiej jakości, od razu zebrał 28 milionów dolarów. Z czego 16 wydał od razu na imprezę z okazji otwarcia firmy w najbardziej znanym kasynie w Las Vegas – MGM Grand, na której wystąpili między innymi Faith Hill, The Who i The Offspring. Niestety okazało się ostatecznie, że Fenne nie dość, że żadnej technologii nie posiada, to jeszcze nie nazywa się Fenne, tylko David Kim Stanley i jest znanym przestępcą finansowym.


podobne treści