wtf

Najgłośniejszy klakson rowerowy świata obudzi umarłego (tirowca)

Hornster zwraca uwagę wyglądem, ale prawdziwe wrażenie robi, gdy cyklista zdecyduje się skorzystać z klaksonu. Żaden inny rower nie dysponuje alarmem o głośności 178 decybeli, czyli bardziej ogłuszającym od ryku silnika odrzutowego.

Wszystko dzięki klaksonowi powietrznemu na pokładzie jednośladu. Zazwyczaj takie urządzenia znajdują się na wyposażeniu pociągowych lokomotyw. Nic dziwnego, 178 decybeli może stanowić zagrożenie dla słuchu, a na pewno wywoła ból uszu u stojących za blisko.

Tymczasem chodzi właśnie o bezpieczeństwo! Hornster jest dziełem brytyjskiego stowarzyszenia Environmental Transport Association i ma zwracać uwagę na zagrożenia dla cyklistów poruszających się po drogach publicznych. Przy okazji dowiadujemy się, że w co drugim wypadku w Londynie, w którym ginie rowerzysta, bierze też udział ciężarówka.

Umieszczony na rowerze potrójny klakson Airchime KH3A został przeznaczony do użytku w ruchu kolejowym, więc nic dziwnego, że rowerzysta został nieco „zepchnięty” z siodełka. Jego wygoda jest tu drugorzędna, chodzi o przesłanie dotyczące bezpieczeństwa. Nawet z odległości kilkudziesięciu metrów, klakson Hornstera jest bardziej donośny od dźwięku, którym dysponują ciężarówki.

Autor roweru Yannick Read tłumaczy, że przejazd pojazdem będzie rodzajem happeningu: „Poruszanie się rowerem jest bardzo cichym sposobem na przemieszczanie się, jest więc bardzo uprzejme wobec innych użytkowników drogi. Jednak ta cecha czyni rowery najbardziej narażonymi na kolizje powodowane przez nieuważnych kierowców. Hornster to pobudka dla kierowców, dla których rowery są niewidzialne”.

Jeśli nie obawiamy się poruszać czymś takim po ulicach, Hornstera można kupić. Jego cena wynosi 4995 funtów.

[ETA, Wired]


podobne treści