gadżety

Najdroższy dozownik pigułek przyprawia o ból głowy

Pudełka z przegródkami na leki na każdy dzień to znaczna pomoc, ale i coś okropnego. Dowodzą, że chory nie tylko potrzebuje nieustannie faszerować się medykamentami, ale i nie może mieć pewności, że nie zapomni wziąć dawki leku o właściwej porze lub nie weźmie dwóch dawek jednego dnia. W najgorszym wypadku oznaczają, że jesteśmy bardzo samotni i tylko raz w tygodniu ktoś wpada, by nam rozłożyć leki.

Jednak ustrojstwo za 250 dolarów to prawdziwy potwór w swojej kategorii. Urządzenie do przypominania o lekach trzeba zaprogramować, co kłóci się z tym, że podobne gadżety maja upraszczać życie. Zakładam się, że większość schorowanych pacjentów byłaby przerażona koniecznością korzystania z podobnego potworka. Zatem programowanie należy zostawić komuś innemu, a korzystanie – potrzebującym.

Urządzenie podłącza się do komputera. Za pomocą specjalnego oprogramowania wpisujemy do systemu nazwę leku, wskazówki dotyczące częstotliwości oraz sposobu jego zażywania. Zaprogramowane pudełko zaczyna wtedy pełnić funkcję alarmu. Kiedy nadchodzi pora zażywania leku, rozlega się sygnał dźwiękowy i zaczyna pulsować zielona dioda, zaś przegródka z pigułką zostaje podświetlona. Nie sposób się pomylić – pod warunkiem, że leki zostały właściwie rozłożone.

Wnętrze pudełka zawiera przegródki na cztery dawki leków codziennie przez siedem dni tygodnia. Na spodniej stronie pokrywki jest „witryna”: próbki pigułek można umieścić w gablotach obok świstka z nazwą leku, by łatwiej było zapamiętać, którą pigułę zażyliśmy. I pełne centrum zarządzania farmaceutykami gotowe. [Hammacher Schlemmer, Ubergizmo]


podobne treści