internet

Najbardziej znane wirusy wszech czasów

Zostawiają po sobie dzicz, Sicz i pożogę oraz zszkokowanych i przerażonych użytkowników. To one. Najbardziej znane i przerażające wirusy.

ILOVEYOU

Po raz pierwszy zaobserwowany na Filipinach 4 maja 2000 roku, zresztą do dziś o jego ”produkcję” oskarża się tamtejszy rząd, który podobno chciał przykryć w ten sposób swoje malwersacje finansowe. ILOVEYOU rozprzestrzeniał się w niewiarygodym tempie. Zaledwie jeden dzień zajęło mu zainfekowanie 10% wszystkich komputerów podłączonych do internetu i spowodowanie strat wynoszących 5,5 miliarda dolarów. Działał w ten sposób, że użytkownicy otrzymywali maila o temacie ILOVEYOU, do którego załączony był plik LOVE-LETTER-FOR-YOU.TXT.vbs. Po spenetrowaniu systemu, wirus dołączał się do każdego pliku, a także wysyłał się mailowo do wszystkich kontaktów w książce adresowej ofiary.

Melissa

Kawałek kodu nazwany po pewnej striptizerce z Florydy, ale zdecydowanie mniej powabny od swojej imienniczki. Przynajmniej tak zakładam. Melissa stworzona została w 1999 roku przez niejakiego Davida L. Smitha i w momencie aktywacji replikowała się, wysyłając zarazem do 50 kolejnych kontaktów mailowych ofiary. W tym przypadku porażała skala zarażeń, zadziwiał z kolei fakt, że Melissa zbudowana została na podstawie Wordowskiego makra.

Sasser

Opisywany już przeze mnie przy okazji największych cyberataków w dziejach. W świat posłał go w 2004 roku 18-letni niemiecki student informatyki Sven Jaschan. Sasser ”załatwił” między innymi komputery Delta Airlines, Komisji Europejskiej, agencji prasowej AFP oraz banku inwestycyjnego Goldman Sachs. W swoim czasie był odpowiedzialny aż za 70% wszystkich komputerowych ”infekcji” na świecie.

Code Red i Code Red II

Zarówno pierwsza jak i druga wersja tego wirusa wykorzystywała luki w Windowsie 2000 i Windowsie NT. Pierwszy, oryginalny Code Red, po tym jak już zagnieździł się w komputerach nieświadomych niczego internautów, rozpoczął atak DDoS na Biały Dom. Code Red II tworzył dla odmiany backdoora w Windowsie 2000, który pozbawiał użytkownika kontroli nad jego maszyną. Kiedy już wbił się w system, komputerem i wykonywanymi przez niego zadaniami można było sterować zdalnie.

Nimda

Jeśli przeczytacie to słowo od tyłu, wyjdzie wam ”admin”. Nimda ruszyła na internetowe łowy w roku 2001 i od innych tego typów kawałków kodu różniła się tym, że wykorzystywała każdą metodę, by się rozpowszechniać, nie tylko wysyłanie się drogą mailową. Dzięki temu już po 22 minutach (!) od wykrycia istnienia tego wirusa, okupował on pierwsze miejsce na globalnej liście najbardziej zjadliwego oprogramowania krążącego po internecie. Najważniejszym celem ataków Nimdy były serwery, a jego podstawowym zadaniem maksymalne spowolnienie światowego internetu.

MyDoom

Też już pojawiający się na łamach Gizmodo. Znany także jako [email protected], Novarg, Mimail.R czy Shimgapi, zaatakował w roku 2004 i w krótkim czasie został najszybciej przenoszonym drogą mailową wirusem w historii. Jeśli chodzi o inne rekordy, to MyDoom spowodował także największe straty w dziejach, które sięgnęły aż 39 miliardów dolarów. To wprawdzie mniej niż majątek Billa Gatesa, ale za to ponad dwukrotnie więcej niż wart jest Mark Zuckerberg. Po pięciu latach wypłynął znów na powierzchnię w 2009 roku, kiedy to użyto go do ataków DDoS na strategiczne amerykański i południowokoreańskie cele.


podobne treści