newsWiadomości promowane

Nadmiar reklam ma komiczne rezultaty, czyli dlaczego Microsoft Paint przebija Photoshopa

Reklamy w sieci często wkurzają, choć większość znanych mi serwisów zrezygnowała z najbardziej inwazyjnych form (albo to ja zrezygnowałem z serwisów, które mają reklamy z „uciekającym”  przyciskiem zamykania). Jest ich po prostu tak dużo, że geeki je blokują (AdBlock), a przeciętni zjadacze chleba przestają zauważać, co ma przekomiczne rezultaty. 

Zjawisko „ślepoty reklamowej” zostało już nieźle opisane i dowiedzione - podczas badań, które miały na celu sprawdzenie co zwraca uwagę internautów, a co nie, okazało się m. in. że duży czerwony napis większość internautów podświadomie omija wzrokiem. Mimo, że „na chłopski rozum” wielka czcionka i kolor powinny zwracać uwagę.

Jednak nadużywanie takiego formatu przez marketingowców doprowadziło do tego, że niczym psy Pawłowa, wyrobiliśmy sobie odruch omijania takich elementów, automatycznie kojarząc je z reklamą.

Jednak nasz automatyczny filtr reklam cały czas się rozwija. Autor bloga Ads.pof.com przeprowadził interesujący eksperyment. Wyświetlił 15 tys. razy dwie wersje reklamy, jedną zrobioną według wszelkich „prawideł sztuki” i druga machniętą w 5 minut w Microsoft Paint.

Pierwsza zawiera ładny obrazek, wezwanie do działania i jeszcze zaufany znak firmowy – druga… jest znacznie prostsza.

Choć wersja przygotowana w Paincie woła o pomstę do nieba… kliknęło w nią trzykrotnie więcej osób. Osiągnęła 0.137% CTR  (ilość kliknięć na sto wyświetleń) w porównaniu do  pierwszej z 0.049% CTR.

Można z tego wyciągnąć dwa wnioski - coraz szybciej uczymy się ignorować reklamę, dopasowując na bieżąco do zmieniających się warunków i… niezależnie jak szalona wydaje się być idea – sprawdź ją zamiast wyrzucać od razu do kosza.


podobne treści