wynalazki

Na plagę gwałtów najlepszy będzie… zegarek z GPS

Po ostrych protestach przeciwko gwałcicielom, które wybuchły ostatnio w Indiach, tamtejszy rząd postanowił w końcu zająć się na poważnie sprawą bezpieczeństwa kobiet. Tylko czy rozwiązaniem jest konstruowanie zegarka przeciwko gwałcicielom?

Indyjski minister technologii informatycznych uważa, że skonstruowanie taniego urządzenia na rękę, wyposażonego w GPS, które zaalarmowałoby policję i rodzinę kobiety w sytuacji zagrożenia, jest dobrym pomysłem, który przyczyni się do zmniejszenia ilości przestępstw seksualnych. Zegarek taki miałby także możliwość zarejestrowania nagrania o długości do 30 minut. Założenia projektu przedstawione przez indyjskie władze zakładają budowę dwóch wersji takiego zegarka, w cenie 20 dolarów i 50 dolarów. Pierwsze prototypy miałyby zostać zaprezentowane w ciągu pół roku a pierwsze egzemplarze produkcyjne miałyby opuścić linie montażowe za rok.

Co prawda lepsze takie urządzenie alarmowe niż żadne, ale nie wydaje się, by zegarek wystarczył do rozwiązania problemu gwałtów na indyjskich kobietach, które według statystyk zdarzają się w tym kraju co 20 minut.

Z tym stanowiskiem zgadzają się indyjskie aktywistki na rzecz praw kobiet – lepsze takie urządzenie niż żadne, ale sam fakt poinformowania policji o zdarzeniu jeszcze niczego w Indiach nie zmienia. Aktywistki podnoszą argument, że tamtejsza policja jest generalnie bardzo opieszała już w przypadku zarejestrowania zgłoszenia o popełnieniu przestępstwa, nie mówić już o samym ściganiu sprawców przestępstw seksualnych. Fakt, że na najbliższą komendę policji trafi SMS z lokalizacją ofiary nie sprawi raczej, że funkcjonariusze pospieszą na ratunek.

„Nie wydaje mi się, by zrobiło to jakąś różnicę w przypadku gwałtu,” mówi Sehba Farooqui cytowana przez Wall Street Journal.

Wydawać by się mogło, że dużo skuteczniejsza byłaby zmiana przyzwyczajeń pracowników indyjskiego wymiaru sprawiedliwości, który w zeszłym roku w stolicy kraju, na 635 spraw o gwałt, skazał tylko jedną osobę.

Dodatkowym czynnikiem, który każe wątpić w skuteczność rozwiązania proponowanego przez indyjski rząd, jest historia taniego indyjskiego tabletu o nazwie Aakash, który też był szumnie zapowiadany przez tego samego ministra, a który nigdy nie wyszedł poza fazę projektowania (tablet, nie minister).

[Zdjęcie: Flickr/Heavenhated]


podobne treści