wynalazki

Mobilna fabryka wydrukuje sprzęt dla żołnierzy

Podobno wojna nigdy się nie zmienia. Takie stwierdzenie brzmi co prawda nieźle w intro do Fallouta, jednak nie jest o do końca prawda. Przez stulecia to właśnie wojna była jednym z największych kół zamachowych innowacyjności. Najnowszą odsłoną tego trendu jest drukowanie sprzętu w warunkach polowych.

Na pomysł ten wpadli oczywiście amerykańscy planiści, którzy za kwotę 2,8 miliona dolarów od sztuki, postanowili zamówić fabryki Expeditionary Lab Mobile (ELM). Każda z takich fabryk mieści się w kontenerze transportowanym przez śmigłowiec Chinook w strefę działań wojennych. Wewnątrz znajdują się drukarki 3D, automatyczne frezarki, przecinarki plazmowe, laserowe i wodne oraz cały zestaw bardziej konwencjonalnych narzędzi. Każda z fabryk wyposażona jest także we własne zasilanie, chłodzenie oraz systemy komunikacji satelitarnej i obsługiwana jest przez dwóch wyszkolonych inżynierów. Wszystko po to, by w warunkach polowych można było zaprojektować i szybko wdrożyć potrzebny żołnierzom sprzęt wykonany z plastyku, stali lub aluminium.

Jak na razie do Afganistanu trafiły już dwie takie fabryczki (trzecia ma zostać oddana do użytku w czerwcu) i już okazały się być przydatne. Żołnierze mogą współpracować z inżynierami pracującymi w ELM by wspólnie znaleźć rozwiązanie problemów ze sprzętem.

Jednym z przykładów na tego typu współpracę była sprawa latarek, w które wyposażeni byli amerykańscy żołnierze w Afganistanie. Latarki co prawda działały, ale bardzo łatwo było przypadkiem ją włączyć i zdradzić przez to swoją pozycję w nocy. Inżynierowie z ELM zaproponowali i wykonali na miejscu mechaniczne zabezpieczenia włączników tych latarek, przez co problem został rozwiązany.

Części produkowane w takich fabryczkach są oczywiście przeznaczone do doraźnego użytku, ale ich możliwości można wykorzystać także do szybkiej produkcji wielu testowych elementów wyposażenia. Dodatkowo możliwość produkcji części na miejscu jest ogromnym ułatwieniem dla logistyków.

Do znanych z serii Star Trek replikatorów sporo im jeszcze brakuje, ale amerykańska armia widzi w ELM ogromny potencjał i planuje je wykorzystywać także po zakończeniu wojny w Afganistanie. Można już chyba oficjalnie stwierdzić, że drukarki 3D trafiły na dobre na pola bitewne.


podobne treści