news

Międzynarodowe firmy IT pomagały Kaddafiemu szpiegować Libijczyków

Z informacji, do których dotarła gazeta The Wall Street Journal wynika, że Muammar al-Kaddafi sprawował rządy twardej ręki przy wykorzystaniu nie tylko wojska, lecz również sprzętu i usług IT dostarczanych przez firmy z między innymi Europy.

Fakt posiadania internetu przez jedynie około sto tysięcy mieszkańców 6,6-milionowej Libii nie zniechęcił Kaddafiego przed zakupieniem od zachodnich firm gadżetów niezbędnych do szpiegowania ich zachowania w Sieci. Proces trwający od lat nie byłby możliwy bez niebezinteresownej pomocy firm z Europy, Stanów, Kanady i Afryki.

The Wall Street Journal wymienia w swoim artykule takie firmy jak Boeing dostarczający Narusa, bez którego filtrowanie Internetu nie byłoby możliwe oraz firmę Amesys z Francji, która dostarczyła Kaddafiemu w 2009 roku oprogramowanie Deep Packet Inspection służące do przechwytywania wiadomości z Gmaila, Hotmaila, Yahoo, MSN Messengera oraz AIM-a.

To oraz pozostałe oprogramowanie wraz z niezbędnym sprzętem pomagało Kaddafiemu wtykać nos w nieswoje sprawy aż do lutego bieżącego roku – kilka miesięcy później wybuchły zamieszki w Trypolisie, które doprowadziły do obalenia dyktatora.

Co myślicie o zachowaniu firm z demokratycznych krajów wspierających despotycznego dyktatora? Biznes jest biznes czy jednak coś jest nie tak? A może to przykład nie tylko zagranicznych firm (m.in. Hugo Boss, Siemens AG, Bayer), które w zeszłym stuleciu współpracowały z Hitlerem w trakcie drugiej wojny światowej i które wyszły z niej bez szwanku dał Amesysowi i spółce zielone światło do przybicia piątki z Kaddafim? [WSJ, Lego. Obóz koncentracyjny, zdjęcie: AP Photo/Rich Schultz]

podobne treści

  • aaa

    Simens również z Kaddafim współpracował a ściślej rzecz biorąc zajmował się technicznym wyposażeniem jego łodzi podwodnych. Biznes to biznes, ale trzeba zachować pewne etyczne granice.