internet

Megaupload: prawie 11 milionów plików było całkowicie legalnych

Kiedy prawie dwa lata temu FBI zamknęło Megaupload, na serwerach wynajmowanych przez serwis na całym świecie, pozostało bardzo dużo danych. Przez długi czas status tych danych był dość niejasny ponieważ Megaupload nie mógł zapłacić za przestrzeń dyskową a federalni nie czuli się zobowiązani do płacenia za ich przechowywanie. Ostatecznie większość z nich została po prostu usunięta. Część z nich była na pewno pirackimi danymi, ale część z nich nie. Okazuje się, że z powodu akcji FBI ucierpiało znacznie więcej niewinnych osób, niż federalni chcieliby przyznać.

Badacze z bostońskiego Northeastern University postanowili sprawdzić jak często usługi w rodzaju Megauploadu wykorzystywane są w całkowicie legalny sposób. W tym celu przeanalizowali reprezentatywne próbki danych z serwisów FileFactory, Easy-share, Filesonic, Wupload oraz z zamkniętego Megauploadu, opierając się na metadanych linków do treści, która znajdowała się w tych serwisach. Następnie starali się ocenić, czy dana treść narusza czyjeś prawa autorskie czy nie.

Jak można się było tego spodziewać, większość treści była piracka, choć stosunek treści pirackich do treści legalnych różnił się znacząco w przypadku każdego z przebadanych serwisów. W przypadku Megauploadu badacze stwierdzili, że choć 31 procent treści wyraźnie naruszało czyjeś prawa autorskie, to co najmniej 4,3 procent z 250 milionów plików (czyli dokładnie 10,75 milionów plików) było całkowicie legalnych. W przypadku pozostałych plików (prawie 65 procent próbki) badaczom nie udało się stwierdzić, czy łamały one czyjeś prawa autorskie czy nie.

Wydawać by się mogło, że cztery procent to niewiele. Nie zmienia to jednak faktu, że swoimi działaniami FBI w równy sposób pozbawiło dostępu do danych osób, które w Megauploadzie przechowywały pirackie filmy oraz tych, które trzymały tam prywatne zdjęcia. A podobno nie żyjemy już w czasach odpowiedzialności zbiorowej…


podobne treści