portale społecznościowewtf

LivesOn: Ćwierkaj nawet zza grobu

„When your heart stops beating, you’ll keep tweeting” – takim hasłem promuje swoją usługę o nazwie LivesOn brytyjska agencja interaktywna Lean Mean Fighting Machine. Slogan interesujący (choć trudny do przełożenia na inne języki – moja propozycja to „Chociaż zdechła z ciebie ścierka i tak będziesz nadal ćwierkał”) i świetnie oddaje ideę aplikacji. Tak, LivesOn ma za zadanie stworzyć wirtualną kopię użytkownika, która po jego śmierci będzie zachowywała się na Twitterze tak jak on.

Prace nad aplikacją LivesOn trwają już od jakiegoś czasu. Choć dla niektórych osób jej idea brzmi zapewne jak jakiś ponury żart, jest to bardzo ciekawe wyzwanie z zakresu programowania. LivesOn wymaga napisania algorytmów, które wiedzę na temat tego co napisać, który wpis dodać do ulubionych a który przesłać dalej, czerpać będą z obserwacji użytkownika. Jest to więc dość skomplikowane zagadnienie z zakresu maszynowego uczenia się i sztucznej inteligencji. Dlatego w wysiłkach zmierzających do stworzenia LivesOn informatycy agencji wspierani są przez naukowców z Queen Mary University

Wersja demonstracyjna nie jest jeszcze dostępna ale serwis ma ruszyć w marcu tego roku. Nie oznacza to jednak, że już od marca LivesOn będzie mogło zastąpić ludzi na Twitterze. Dave Bedwood z Lean Mean Fighting Machine wyjaśnia, że

„strona jest jak na razie raczej by przyciągnąć ludzi, którzy założą drugie, prywatne konto na Twitterze i będą obserwować jak aplikacja uczy się i rozrasta. Uważamy, że wraz z rozwojem naszej A.I. będziemy mogli zacząć kopiować składnię ich wpisów. A kiedy użytkownik umrze możliwe będzie dalsze wysyłanie tweetów za niego. Pod warunkiem oczywiście, że to drugie konto będzie aktywne przez odpowiednio długi okres czasu.”

Firma przyznaje, że jak na razie zainteresowanych LivesOn jest około tysiąca osób ale z pewnością będzie ich bardzo szybko przybywało.

Pomysł by wysyłać tweety „zza grobu” jest lekko skrzywiony, ale nie to jest najciekawsze w propozycji agencji. Firma chce właściwie wykorzystać sztuczną inteligencję do analizy zachowania człowieka w Sieci, by następnie je symulować. Razem z wszystkimi nawykami językowymi, idiolektami i literówkami. Jeśli im się to uda, pojawią się zupełnie nowe możliwości analityczne, marketingowe czy wywiadowcze. I jak w takiej sytuacji komputer ma nie zdać testu Turinga?

Zdjęcie: Flickr/tanakawho


podobne treści