internetnews

Libijscy protestanci kontaktują się przez portale randkowe

Muzułmański serwis matrymonialny Mawada ma użytkownika o nazwie „Gdzie jest Miriam?”. Aż 171 tysięcy kobiet jest wielbicielkami tego profilu, jednak ich jedyny zamiar to randkowanie z demokracją. „Wielbicielki” szukającego Miriam to Libijczycy, którzy walczą o obalenie reżimu Muammara Kadafiego i nawzajem się wspierają. Na profilu można przeczytać takie budujące wiadomości, jak na przykład „Niech twój dzień będzie wypełniony Jaśminem.” Chodzi oczywiście o Jaśminową Rewolucję.

Dlaczego nie założą po prostu grupy na Facebooku? Kłopoty z porozumiewaniem się za pomocą konwencjonalnych serwisów społecznościowych i blogów pojawiły się na początku przewrotu. Jeden z przywódców libijskiej opozycji, Omar Shibliy Mahmoudi, założył więc profil na Mawada, a jego zwolennicy – nawet jeśli to mężczyźni – muszą rejestrować się jako użytkowniczki, np. „Dziewczyna z Pustyni”.

Jak podaje ABC, wiadomości na portalu są pisane szyfrem, często przypominają poezję. Kiedy w korespondencji pojawia się słowo „miłość”, jego prawdziwym znaczeniem jest „wolność”. Profil umożliwia rewolucjonistom wymianę informacji i umawianie się na protesty. [ABC News, Discover, zdjęcie: Flickr/a7fadhomar]


podobne treści