news

Lepszy niż botoks

Po co komu botoks, skoro można poprawić sobie cerę diodami LED. Light Masque, którą widać na zdjęciu, rozprawi się z wszelkimi niedociągnięciami na twarzy światłem przy pomocy tak zwanej „bliskiej podczerwieni”. 

Wynalazca z Londynu, John Tsagaris, zapewnia, że to kosmiczna technologia (stosowana też w NASA) – podobno testowana już na amerykańskich marynarzach i astronautach. Kiedy trafię na jakieś materiały w TV ze stacji kosmicznej, postaram się przyjrzeć, czy rzeczywiście kosmonauci mają zadbaną cerę, bo nie da mi to spokoju. 

W diodowej maseczce czerwone diody ładują komórki skóry niczym ładowarka nasze komórki, a niebieskie diody leczą wszelkie krostki i trądzik różowaty. Efekty widać podobno już po pierwszym, 25-minutowym zabiegu. Wynalazca zachęca do przychodzenia na zabiegi 3 razy w tygodniu przez najmniej 2 tygodnie, żeby utrwalić pożądane rezultaty. Można chodzić (przecież dla pięknego wyglądu wszystko!), ale koszt trochę odstrasza – jeden zabieg kosztuje około 340 złotych… Cała kuracja wyniosłaby nie mniej niż 2 tysiące złotych. To już chyba lepiej zapisać się na botoks…   

[Kat Hannaford/giz, Daily Mail]


podobne treści