wynalazki

Laser, którym US Navy planuje polować na drony

Może nie widać tego po stanie uzbrojenia polskiej armii ale lasery są jedną z broni przyszłości. Tak samo jak drony. A co stanie się jeśli napuści się jedno na drugie? Laser zdecydowanie wygrywa.

Przynajmniej tak wynika z testów przeprowadzonych przez US Navy. Marynarka wojenna USA od lat pracuje nad systemem Laser Weapons System (LaWS) jednak nieczęsto dzieli się wynikami z opinią publiczną. Tym razem jest inaczej prawdopodobnie dlatego, że ich laser zniszczył bezzałogowy pojazd latający w dość spektakularny sposób.

Największą zaletą tego lasera jest nie fakt, że może on strącić dronę z odległości kilku kilometrów, ale koszty związane z jego eksploatacją. A właściwie ich brak. US Navy twierdzi, że w odróżnieniu od stosowanych obecnie rakiet, które mogą kosztować nawet dziesiątki tysięcy dolarów za sztukę, jedno odpalenie lasera kosztować będzie mniej więcej dolara. Nie można się więc dziwić zafascynowaniu amerykańskich wojskowych tą technologią.

„To jest technologia przyszłości dostępna już dziś. Lasery na ciele stałym [czyli laser, w którym ośrodkiem jest kryształ lub ciało amorficzne a nie ciecz lub gaz] są ogromnym krokiem na przód, który rewolucjonizuje współczesne pole walki w podobny sposób (…), w jaki zrobił to proch strzelniczy (…),” stwierdził Peter A. Morrision, oficer zajmujący się rozwojem tej technologii.

I rzeczywiście, zestaw sześciu laserów, które skupiają swoje promienie w jednym miejscu nie jest czymś, z czym chciałoby się zadzierać. Dlatego US Navy zacznie je montować na swoich okrętach już od przyszłego roku.


podobne treści