naukanewsWiadomość główna

Lądownik Schiaparelli jest już na Marsie, ale nie jest to jeszcze sukces

Po trzech dniach od separacji od statku ExoMars Trace Gas Orbiter (TGO), lądownik Schiaparelli wylądował dziś na Marsie. Niestety, Czerwona Planeta po raz kolejny udowodniła, że lądowanie na jej powierzchni nie należy do najłatwiejszych – lądownik co prawda znajduje się już na powierzchni, ale nie wiadomo w jakim jest stanie.

Manewr lądowania odbył się dziś po południu. Lądownik Schiaparelli był zaprogramowany w ten sposób, by automatycznie wykonać całą sekwencję lądowania. Po wejściu w marsjańską atmosferę miał wypuścić spadochrony, na wysokości od 11 do 7 kilometrów odrzucić osłony termiczne, 1100 metrów nad powierzchnią marsjańskiego gruntu uruchomić silniki hamujące, by ostatecznie opaść z wysokości dwóch metrów, amortyzując upadek za pomocą specjalnej struktury na spodzie lądownika. Według planu na Marsie powinien znaleźć się on 16:58 naszego czasu.

Początkowo wszystko szło zgodnie z planem, a tuż przed wejściem w górne warstwy marsjańskiej atmosfery nawiązano z nim lądownikiem kontakt za pośrednictwem indyjskiego radioteleskopu GMRT. Później jednak zaczęły się problemy. Początkowo o odebraniu przez indyjski radioteleskop sygnału potwierdzającego lądowanie poinformowała strona rosyjska, która współpracuje z ESA w ramach misji ExoMars. Niestety, Władimir Nazarow, przedstawiciel rosyjskiego Instytutu Badań Kosmicznych dodał, że odebrany sygnał był bardzo słaby i nie wiadomo na razie, w jakim stanie jest lądownik.

Później szef operacji ESA, Paolo Ferri, poinformował, że sygnał lądownika urwał się krótko przed lądowaniem. Jednocześnie podkreślił, że jest jeszcze za wcześnie, by wyciągać na tej podstawie jakiekolwiek wnioski, ale „nie jest to dobry znak”. Na szczęście wiemy już na pewno, że wszystkie zaplanowane również na dziś manewry sondy TGO zakończyły się powodzeniem, a ona sama znajduje się już na swojej docelowej orbicie wokół Marsa.

Jeśli lądownikowi rzeczywiście udało się bezpiecznie wylądować, wbudowane baterie pozwolą mu na maksymalnie osiem marsjańskich dni pracy. Jego naukowym zadaniem jest wykonanie pomiarów meteorologicznych – prędkości i kierunku wiatru, wilgotności, ciśnienia czy temperatury. Drugim ważnym zadaniem lądownika Schiaparelli jest przetestowanie systemu lądowania opracowanego przez ESA i udowodnienie, że Europejczycy potrafią wylądować na Marsie.

Najbliższe godziny naukowcy z ESA spędzą więc na analizie dostępnych danych, zostaną także podjęte próby nawiązania łączności z lądownikiem za pośrednictwem sond Mars Express, MRO i MAVEN, znajdujących się na orbicie Marsa. Wygląda więc na to, że pozostanie nam jeszcze trochę poczekać na ostateczne ustalenie losu lądownika.

Ilustracja: ESA


podobne treści