nauka

Lądownik InSight rozpocznie swoją misję 5 maja


W najbliższą sobotę otwiera się trwające pięć tygodni okno startowe dla misji marsjańskiego lądownika InSight. Co ciekawe, w odróżnieniu od wszystkich innych międzyplanetarnych misji prowadzonych przez NASA, jej start odbędzie się z bazy sił powietrznych USA Vandenberg w Kalifornii.

Celem misji InSight jest przeprowadzenie badań geofizycznych Marsa, które w założeniu mają dostarczyć informacji na temat budowy wewnętrznej Czerwonej Planety i jej współczesnej aktywności geologicznej. Naukowcy mają nadzieję, że dane te przyczynią się do lepszego poznania powstania i ewolucji Marsa, oraz ogólnie planet typu ziemskiego. Zainstalowany na pokładzie lądownika sejsmometr pozwoli zarejestrować zdarzenia związane z aktywnością wnętrza Marsa oraz uderzenia meteorytów na powierzchnię planety. Wraz z lądownikiem na powierzchnię Czerwonej Planety trafi także Kret HP3 czyli próbnik służący do pomiaru strumienia ciepła z wnętrza planety, który, jak wskazuje nazwa, powstał w Polsce.

Wydawać by się mogło, że takie dane powinny być dostępne od dawna, ale w rzeczywistości ostatni raz urządzenia do pomiarów sejsmicznych znalazły się na powierzchni Marsa wraz z sondami Viking, więc w tej dziedzinie jest jeszcze dużo do odkrycia.

Misja InSight jest częścią programu Discovery, w ramach którego NASA ma przeprowadzić serię „tanich” międzyplanetarnych misji. Dlatego w jej ramach wykorzystywane są elementy z innych misji, także tych, które zostały wcześniej anulowane. Dlatego główna konstrukcja lądownika InSight jest taka sama, jak w przypadku opracowanego dziesięć lat temu lądownika Phoenix, a ramie, które będzie wykorzystywane do tego by umieścić na powierzchni Czerwonej Planety instrumenty naukowe powstało w ramach projektu, który anulowano prawie dwie dekady temu.

To również tłumaczy, dlaczego start odbędzie się z bazy Vandenberg w Kalifornii, a nie z Przylądka Canaveral na Florydzie, z którego zwykle startuje na wschód NASA, by wykorzystać bliskość równika do tego, by dodać pęd obracającej się Ziemi do ciągu rakiety. Choć w sposób trochę przewrotny. NASA postanowiła bowiem zaoszczędzić na logistyce.

Lądownik Phoenix został zaprojektowany do tego, by startować na rakiecie Delta II, która w tym roku poleci po raz ostatni. Z powodu braku dostępnych rakiet, InSight będzie startować na rakiecie Atlas V-401, która ma większe możliwości niż Delta II, więc do jej wystrzelenia na Marsa nie będzie konieczne korzystanie z trików z obracającą się Ziemią. A ponieważ lądownik InSight był od kilku lat w Kalifornii, NASA zaoszczędzi na kosztach transportu wewnątrz USA.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i misja rozpocznie się 5 maja, lądownik dotrze na Marsa po około sześciu miesiącach podróży.

Zdjęcie: NASA

podobne treści