naukanews

Lądownik InSight jest już na Marsie

Dziś wieczorem polskiego czasu, lądownik InSight wylądował bezpiecznie na powierzchni Marsa. Na pokładzie należącego do NASA urządzenia znajduje się także polski przyrząd HP³, który powstał dzięki współpracy inżynierów z Centrum Badań Kosmicznych PAN i firmy Astronika.

Misja InSight, realizowana w ramach programu Discovery, wystartowała na początku maja tego roku. Jej zadaniem jest przeprowadzenie badań geofizycznych Marsa, a w szczególności badań sejsmologicznych Czerwonej Planety. Naukowcy mają nadzieję, że zebrane podczas dwóch lat badań dane przyczynią się do lepszego poznania ewolucji Marsa, oraz ogólnie planet typu ziemskiego.

Jest to o tyle istotne, że tego typu badania nie były prowadzone na Marsie od czasu misji sond Viking, które jednak nie zostały zakończone sukcesem. Tym większym osiągnięciem jest to, że jeden z najważniejszych instrumentów lądownika, służący do pomiaru strumienia ciepła z wnętrza planety próbnik HP³, zwany przez swoich twórców „Kretem”, powstał w Polsce. Podczas misji zostanie on wprowadzony na głębokość 5 metrów. Oprócz tego lądownik InSight wyposażony jest w sejsmometr, przyrząd służący do pomiaru przesunięcia dopplerowskiego oraz dwie kamery. W ramach misji wyniesiono także dwie satelity typu CubeSat (MarCO-A i MarCO-B), których zadaniem jest śledzenie lądownika z marsjańskiej orbity. Są to pierwsze satelity tego typu poza orbitą Ziemi.

To wszystko jednak nie przydałoby się na nic, gdyby lądownik rozbił się podczas próby lądowania. A pomimo rozwoju techniki lądowanie w ekstremalnie cienkiej marsjańskiej atmosferze nie należy do najłatwiejszych więc do tej pory prawie połowa wysłanych na Czerwoną Planetę urządzeń utracona została właśnie podczas tej fazy.

Na szczęście dziś o godzinie 21:01 naszego czasu centrum kontroli misji w JPL w Pasadenie odebrało transmisję z powierzchni Marsa świadczącą o tym, że lądownik InSight przetrwał siedmiominutową sekwencję lądowania, podczas której oprogramowanie lądownika musiało wykonać manewr hamowania aerodynamicznego przy prędkości około 20 tysięcy km/h, otworzyć spadochron, a na zakończenie wyhamować silnikami. Ale udało się, a lądownik zdążył już nawet przesłać pierwsze zdjęcie.

To oczywiście świetnie wróży, jednak dopiero za kilka godzin, kiedy nad miejscem lądowania pojawią się większe marsjańskie orbitery, MRO i Odyssey, NASA będzie miała pewność, że lądownik ma prawidłowo rozłożone wszystkie panele słoneczne i jest w pełni gotowy do pracy na powierzchni Czerwonej Planety.

Zdjęcie: NASA

podobne treści