newssmartfony

Czy ktokolwiek czeka na nowego FacebookPhone’a?

I jeszcze jeden i jeszcze raz… Zuckerberg jednak nie ma dosyć. Facebook rozesłał wczoraj zaproszenia na tajemnicze wydarzenie, w trakcie którego zapoznamy się (najprawdopodobniej) z kolejną wersją sygnowanego logiem społecznościowego imperium, OEM-owego FacebookPhone’a. Czy HTC ChaCha-bis ma jakiekolwiek szanse na realny sukces?

Prawdę mówiąc – nie wydaje mi się. Cały ten wpis/tekst/artykuł to w gruncie rzeczy pretekst do tego, by zadawać wam jedno, w moim przekonaniu dość zasadnicze pytanie – czy po nieszczególnie udanej HTC ChaChy ktokolwiek z was byłby skłonny dać szansę kolejnemu telefonowi ze stajni fejsbuka? Ja – powiem szczerze – niespecjalnie.

Cała sprawa jest swoją drogą bardzo mglista. Tak naprawdę – nawet jeśli udajemy, że jest inaczej – za nic w świecie nie wiemy, co Facebook zamierza nam pokazać w trakcie jutrzejszego „iwentu” i na co w związku z tym liczy. Z najnowszych, nieoficjalnych doniesień wynika, że ekipa Zuckerberga przygotowała albo kolejny smartfon ze zmodyfikowaną wersją Androida (przygotowany, a jakże, przez HTC), albo… sam, ściśle zintegrowany z największym serwisem społecznościowym świata system uruchomiony na jakimś bliżej nieokreślonym, nieistotnym urządzeniu. Obydwie wersje są na razie równie prawdopodobne i powielane przez kolejne, zagraniczne serwisy branżowe. Obydwie są też równie zagadkowe.

Z pierwszych, dość starych już informacji, mogliśmy wywnioskować, że ewentualny FacebookPhone będzie dysponować niezłym, dwurdzeniowym procesorem Qualcommu o częstotliwości taktowania 1,4 GHz, układem graficznym Adreno 305, wyświetlaczem o rozdzielczości 720p i Androidem 4.1.1 Jelly Bean.

No właśnie. Nie wiem, jak wy, ale ja najzwyczajniej w świecie nie potrafię wskazać jakichkolwiek sensownych powodów, dla których mógłbym  zdecydować się na zakup takiego urządzenia. Sama integracja z Facebookiem absolutnie nie wystarczy – dziś prawie każdy smartfon jest z nim mniej lub bardziej (a ostatnio bardziej) powiązany, a chwalenie się tym jest bardziej pospolite niż dobrze nam znane, szlacheckie ruszenie. Nie wydaje mi się też, by programiści Zuckerberga dokonali w tej dziedzinie dużego przełomu. Uważam – i wydaje mi się, że nie jestem w tym zdaniu osamotniony – że jakakolwiek głębsza integracja, o ile w ogóle możliwa, est zwyczajnie… zbędna. A skoro tak – jeśli nowy FacebookPhone jakościowo będzie przypominać swojego poprzednika – nie widzę dla niego żadnej nadziei.

A wy? Ktokolwiek z was chciałby wejść w posiadanie nowego FacebookPhone’a?


podobne treści