wtf

Książki powodem tragicznej sprzeczki w rosyjskiej stacji badawczej

Rosyjska agencja Interfax podała, że jeden z naukowców pracujących w antarktycznej stacji badawczej Bellingshausen próbował niedawno zadźgać nożem swojego kolegę. Z dość niezwykłego powodu.

Jak na warunki antarktyczne, rosyjska stacja badawcza Bellingshausen jest prawdziwym kurortem. Położona na Wyspie Króla Jerzego, w archipelagu Szetlandów Południowych, 120 kilometrów od wybrzeży Antarktydy, znajduje się w strefie posiadającej najbardziej łagodny klimat ze wszystkich regionów Południowego Kontynentu. Co nie znaczy, że jest tam ciepło. Ani że jest co robić po pracy podczas długich, zimowych miesięcy. Może właśnie dlatego pracujący tam naukowcy tak przywiązani są do książek znajdujących się w bibliotece stacji.

Na pewno przywiązany jest do nich Siergiej Sawicki, pięćdziesięcioletni inżynier, który od czterech lat przebywał na stacji wraz ze swoim kolegą Olegiem Biełoguzowem. Niestety, ten drugi miał irytujący obyczaj zdradzania Sawickiemu zakończenia książek, które ten właśnie czytał. Normalnie nie jest to duży problem, wystarczy zmienić towarzystwo. Jeśli jednak sceną dramatu jest antarktyczna stacja badawcza, nie jest to już takie łatwe.

9 października tego roku Sawicki nie wytrzymał, rzucił się na stołówce z nożem kuchennym na Biełoguzowa i dźgnął go kilkukrotnie w klatkę piersiową. Powodem sprzeczki miało być właśnie ciągłe zdradzanie zakończeń książek i docinki Biełoguzowa. Oraz alkohol wypity przez obu mężczyzn.

Po zdarzeniu Biełoguzow został ewakuowany do najbliższego szpitala, czyli do Chile. Choć przebywa na oddziale intensywnej terapii, jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Sawicki oddał się w ręce szefa stacji i został już deportowany do Sankt Petersburga, gdzie trafił do aresztu. Został oskarżony o próbę próbę morderstwa. Inżynier przyznał się do tego, że dźgnął kolegę, ale twierdzi, że nie zamierzał go zabić.

podobne treści