naukanews

Teleskop Kepler wraca do gry

W sierpniu ubiegłego roku NASA uznała, że nie można naprawić awarii kół reakcyjnych kosmicznego teleskopu Kepler, i w związku z tym jego misja został oficjalnie zakończona. Jednak zespół inżynierów nie poddał się i znalazł sposób na to, by sprawić, że niezwykle cenny instrument naukowy po raz kolejny rozpocznie swoje obserwacje. Dziś wiemy już oficjalnie, że w przyszły weekend teleskop Kepler wznowi poszukiwania planet pozasłonecznych.

Przed awarią z 2013 roku pozycja teleskopu stabilizowana była przy pomocy trzech zestawów kół reakcyjnych (czwarte zostało uszkodzone rok wcześniej). Bez co najmniej trzech działających kół reakcyjnych, teleskop nie może przeciwdziałać wpływowi wiatru słonecznego na swoją pozycję, a przez to nie można wykonywać precyzyjnych pomiarów. Jednak pod koniec ubiegłego roku inżynierowie NASA zaproponowali, by do stabilizacji kosmicznego teleskopu Kepler wykorzystać ciśnienie wiatru słonecznego, które powinno rozkładać się równomiernie na symetrycznych powierzchniach odpowiednio ustawionego urządzenia, oraz dwa pozostałe koła reakcyjne. Plan ten, nazwany K2, został wstępnie zaaprobowany, a już na dniach zostanie wprowadzony w życie:

„Obecnie zespół kończy analizę tego podejścia (faza 0) i przygotowuje się do wdrożenia pełnej kampanii (faza 1), czyli pierwszych obserwacji naukowych w ramach K2, które rozpoczną się 30 maja,” wyjaśnia Charlie Sobeck, project manager misji Kepler.

Podczas misji K2, teleskop Kepler będzie przez około 75 dni obserwował poszczególne obszary nieba położone na płaszczyźnie ekliptyki naszej galaktyki. Na tyle pozwolić ma stabilizacja położenia przy pomocy ciśnienia wiatru słonecznego. Po wykonaniu obserwacji danego obszaru, teleskop kalibrowany będzie w ten sposób, by mógł wykonać obserwację kolejnego fragmentu nieba. Oczywiście oznacza to, że możliwości teleskopu będą mniejsze niż przed awariami (na przykład analiza zebranych w ten sposób przez teleskop danych nie ujawni egzoplanet, których okres obrotu wokół własnej gwiazdy będzie większy niż te 75 dni obserwacji), ale i tak jest to dużo więcej, niż gdyby ostatecznie zakończono pracę Keplera, teleskopu, dzięki któremu do tej pory wykryto prawie połowę znanych planet pozasłonecznych.

Zdjęcia: NASA


podobne treści