internet

Kolejna duża kradzież Bitcoinów

Tam gdzie są pieniądze, znajdą się też i złodzieje. Przy czym nie interesują się oni jedynie konwencjonalnymi środkami płatniczymi. Ostatnio ich uwagę coraz częściej przyciągają Bitcoiny.

Listopad nie był szczęśliwym miesiącem dla firm handlujących Bitcoinami. Bynajmniej nie chodzi tu o ich cenę, która zbliżyła się ostatnio do 900 dolarów za sztukę, ale o to, że wraz ze wzrostem ich wartości, zainteresowali się nimi cyberprzestępcy. W ciągu ostatnich tygodni miały miejsce dwa duże ataki, w których skradziono Bitcoiny, których wartość w chwili kradzieży wynosiła prawie dwa miliony dolarów. Dziś byłyby warte prawie 4,5 miliona dolarów.

Ofiarą pierwszego ataku stała się firma Inputs.io, która świadczyła usługi pośrednictwa w płatnościach Bitcoinami oraz oferowała cyfrowe portfele tej wirtualnej waluty. W rezultacie włamań z 23 i 26 października firma ta straciła 4100 Bitcoinów należących w większości do swoich klientów, które w chwili ataku warte były łącznie około 1,2 miliona dolarów.

Kolejny atak miał miejsce 15 i 17 listopada, kiedy to europejski pośrednik płatności BIPS został najpierw sparaliżowany atakiem DDoS, a później z jego serwerów wyparowało 1295 Bitcoinów wartych wtedy około 650 tysięcy dolarów. BIPS twierdzi, że źródłem ataków była Rosja lub kraje byłego Związku Radzieckiego, a organy ścigania zostały już poinformowane o kradzieży. Jednak prawdopodobieństwo, że właściciele kiedykolwiek zobaczą ponownie swoje pieniądze jest raczej niewielkie – na fali ostatnich wzrostów łupy zostały prawdopodobnie już dawno upłynnione.

Jaki z tego morał? Zarówno Inputs.io, jak i BIPS ostrzegają teraz użytkowników przed przechowywaniem swoich Bitcoinów w portfelach podłączonych do Internetu. Co prawda brzmi to dziwnie w przypadku cyfrowej waluty, która funkcjonuje tylko w Internecie, ale same Bitcoiny są w rzeczywistości kluczem prywatnym, który można przechowywać w cyfrowym portfelu online lub na jakimkolwiek innym nośniku. Na przykład na urządzeniu nie podłączonym do Sieci, co jak się okazuje, jest dużo bezpieczniejszym rozwiązaniem.

„Sieciowe portfele są jak zwykły portfel, w którym trzymasz gotówkę. Nie są zaprojektowane do przechowywania dużych sum,” pisze Kris Henriksen, założyciel BIPS. „Należy pamiętać, że ataki nie są skierowane tylko przeciwko nam. Jeśli przechowują państwo większe ilości Bitcoinów na serwerach osób trzecich, powinniście jak najszybciej znaleźć alternatywę.”


podobne treści