biznesWiadomość główna

Kim Dotcom chce kłaść kable na dnie Pacyfiku

Uwierzycie w to, że Nowa Zelandia połączona jest z Internetem tylko przy pomocy jednego kabla? W kraju, który znany jest przede wszystkim z filmowych plenerów, są jednak ludzie, którzy chcieliby to zmienić, zapewniając przy okazji każdemu mieszkańcowi darmowy, szerokopasmowy Internet. Właściwie jest to jeden człowiek. Kim Dotcom.

Jakby mało było mu problemów związanych z możliwą ekstradycją do USA czy startem serwisu Mega, Kim Dotcom zapowiedział na początku listopada, że zamierza zrealizować ideę „Pacific Fibre”, czyli podmorskiego kabla internetowego, który miałby połączyć Australię i Nową Zelandię ze Stanami Zjednoczonymi. Pomysł budowy takiego kabla nie jest nowy, pojawił się już kilka lat temu, ale wcześniejszym inwestorom, po wydaniu około 6 milionów dolarów na prace wstępne, nie udało się go zrealizować.

Do dziś cały nowozelandzki ruch internetowy odbywa się za pośrednictwem jednej firmy i jednego połączenia Southern Cross Cable. Dotcom chciałby to zmienić i wskrzesić ideę powstania podmorskiego kabla do USA. Problem w tym, że położenie takiego kabla kosztowałoby, bagatela około 400 milionów dolarów. Jak więc chciałby uzbierać taką sumę i to jeszcze w taki sposób, by zwykli Nowozelandczycy nie musieli płacić za Internet?

 

Pomysły na to są dwa. Pierwszy zakłada pozwanie USA oraz holywoodzkich wytwórni firmowych na ogromne odszkodowanie za bezprawne, jego zdaniem, zniszczenie Megauploadu. Pomysł bardzo interesujący, ale nawet jeśli Dotcom zacznie wprowadzać go w życie, minie bardzo dużo czasu nim uda się wyegzekwować odszkodowanie. Zakładając oczywiście, że uda się to kiedykolwiek.

Drugi plan zakłada, założenie osobnej firmy, która będzie zajmowała się hurtową sprzedażą łącz internetowych. Jej pierwszym klientem miałoby być oczywiście Mega, ale Dotcom chciałby także przedstawić swoją propozycję firmom, które już wcześniej zainteresowane były długoterminowymi kontraktami na transfer za pośrednictwem „Pacific Fibre”. Jedną z nich było Vodafone NZ, które chciało za to zapłacić nawet 100 milionów dolarów. Mega, oraz inne firmy mogą więc dać nawet połowę środków potrzebnych do położenia kabla. Skąd wziąć drugą?

Tu pojawiają się różne opcje. Dotcom chwali się na przykład na Twitterze, że rozmawia z arabskimi inwestorami. Także Google i Amazon zainteresowane byłyby ucieczką z bazami danych przed USA Patriot Act do bardziej przyjaznego systemu prawnego Nowej Zelandii ale przy jednym kablu nie są w stanie zapewnić sobie odpowiedniej przepływności. Czy więc plan Dotcoma może się udać? Wbrew pozorom, tak.

Ale na czym zarabiać ma Dotcom jako dostawca Internetu, skoro Kiwi mają dostać Internet do 100Mb/s za darmo? Przedsiębiorczy Niemiec bardzo liczy na to, że dzięki nowemu kablowi w Nowej Zelandii powstaną duże centra obliczeniowe i serwerownie. Dotcom uważa, że całą firmę można by utrzymać tylko dzięki opłatom naliczanym businessowi i instytucjom publicznym. Ponieważ osoby prywatne nie będą otrzymywały rachunków za Internet, cztery miliony Nowozelandczyków mają stać się świetnym odbiorcą multimedialnych treści, co ma wpłynąć na popyt na cyfrowe usługi. Co przełoży się na więcej serwerowni, którym można wystawić rachunek.

Wprowadzenie planu w życie nie będzie łatwe, ale nie jest też niewykonalne. Zobaczymy czy nie skończy się tylko na zapowiedziach.

[The Next Web]


podobne treści