news

Kierowcy Ubera chcą protestować przeciwko praktykom Ubera

Zwykle kiedy słyszymy o Uberze w kontekście protestów, protestują taksówkarze, dla których stanowi on niemałą konkurencję. Jednak już za trzy dni ma rozpocząć się innym protest, w którym wezmą udział polscy kierowcy niezadowoleni ze współpracy z amerykańską firmą.

Inicjatorzy protestu domagają się od Ubera obniżenia prowizji o co najmniej 10%, powrotu do cennika sprzed wakacji, skrócenia czasu oczekiwania na pasażera w centrum miasta do 2 minut oraz przydzielania zgłoszeń kierowcy, który znajduje się najbliżej klienta.

W ramach protestu jego uczestnicy w poniedziałek 12 grudnia nie zamierzają logować się do systemu. Jednocześnie organizatorzy zapowiadają, że kierowcy, którzy nie włączą się do akcji, będą przez nich „trollowani” zamawianiem z aplikacji dla pasażerów kursów, które będą anulowane po czterech minutach. Jeśli akcja nie wywoła żadnego pozytywnego efektu, organizatorzy zapowiadają jej powtórzenie tydzień później, aż do skutku.

Inicjatorzy protestu podkreślają, że chcą być dla Ubera partnerami, ale przy obecnych stawkach rozliczeń oferowanych przez firmę, czują się bardziej jak wyrobnicy.

Z tym argumentem trudno polemizować ponieważ pełnym obrazem rozliczeń z poszczególnymi kierowcami dysponuje Uber. Jednak pewnym indykatorem trafności diagnozy stawianej przez organizatorów może być ilość kierowców, którzy postanowią dołączyć się do protestu. A z tym na razie chyba nie jest najlepiej – do tej pory stronę protestu na Facebooku polubiły 63 osoby.

Zdjęcie: Flickr/joakim


podobne treści