internetWiadomość główna

Kaspersky: Cyberbroń jest najgroźniejszą innowacją naszego stulecia

Kiedy Eugene Kaspersky, odkrył wirus Flame, który od kilku tygodni atakuje komputery w Iranie i na całym Bliskim Wschodzie, doszedł do wniosku, że powstać mógł on jedynie w wyniku zamierzonych działań potężnej organizacji. Na przykład jakiegoś rządu. Doniesienia o tym, że Stuxnet powstał jako broń przeciwko Iranowi tylko uprawdopodobniają tę tezę.

Pojawienie się nowego wirusa, który jest przez niego porównywany do efektów pracy amerykańskich i izraelskich inżynierów, tylko zwiększa zagrożenie wywoływanie przez rządy, które programują wirusy by atakować swoich wrogów. Ale wcześniej czy później, trafią one do Internetu by sprawiać problemy zwykłym obywatelom. „Cyberbroń jest najgroźniejszą innowacją tego wieku”, mówił Kaspersky na konferencji CeBIT, która odbyła się miesiąc temu w Sydney.

Choć trudno przypuszczać, że zwykli użytkownicy będą mieli na swoich domowych czy biurowych maszynach zainstalowane sterowniki obsługujące wirówki do wzbogacania uranu, które w efekcie działania wirusa ulegną awarii, zagrożenie jest realne i może dotknąć każdego z nas. A im bardziej zaawansowany technologicznie kraj, tym mocniej jego mieszkańcy odczują siłę potencjalnego ataku.

Prawdopodobnie Amerykanie nie są pierwszymi, którzy rozpoczęli swoją własną cyberwojnę, jednak, paradoksalnie, to właśnie oni mogą najwięcej stracić na rozwoju wojskowego oprogramowania tego typu. A jeśli nie podjęta zostanie żadna międzynarodowa inicjatywa zmierzająca do zakazania tego rodzaju broni, będzie ona stale rozwijana. Ale nikt nie wydaje się zainteresowany zaprzestaniem zbrojeń. Według Kasperskiego coraz więcej państw i innych jednostek rozwija swoje własne oprogramowanie wojskowego typu ponieważ jest ono tysiące razy tańsze niż konwencjonalna broń analogowa.

I równie, jeśli nawet nie bardziej, skuteczna. Zatrzymanie rozwoju irańskiego programu atomowego na dwa lata jest niczym, w porównaniu do strat jakie może wywołać wprowadzenie (nie)odpowiedniego oprogramowania do komputerów zarządzających siecią elektryczną całego kraju. To jest tylko najbardziej sztampowy przykład, ale mamy jeszcze giełdy, które można sparaliżować, wypełnione elektroniką samochody, które mogą mieć „awarię” akurat kiedy konkretna osoba będzie siedziała za kółkiem czy tysiące innych możliwych zastosowań cyberbroni. Ludzka wyobraźnia nie zna granic.

By temu zapobiec Kaspersky promuje ideę cyfrowego rozbrojenia, która jednak w dziwny sposób pokrywa się z propozycjami, wysuwanymi przez ministra telekomunikacji Federacji Rosyjskiej by wprowadzić międzynarodowy zakaz używania tego rodzaju broni. Z jednej strony głos Kasperskiego jest głosem rozsądku, z drugiej strony to właśnie z terenu Rosji, państwa w którym nic istotnego nie dzieje się bez wiedzy i/lub udziału Kremla, atakowano kilka lat temu Estonię.

Amerykanie zgodzili się porozmawiać na ten temat z Rosjanami, ale raczej nie będą skorzy do podpisywania czegokolwiek: „Nie ma szerokich nacisków międzynarodowych na zakaz stosowania cyberbroni,” mówi James A. Lewis z Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych w Waszyngtonie. „To tylko globalna gra Rosjan obliczona na to, by pozbawić USA przewagi militarnej.”

Wygląda więc na to, że zapowiada się nam ciekawa przyszłość. Jeśli cyberbroń będzie nadal udoskonalana, może się okazać, że na kolejnej wojnie światowej nie zostanie odpalony ani jeden pocisk. Do tego czasu firmy zajmujące się bezpieczeństwem w Sieci będą miały pełne ręce roboty. „Musimy chronić naszych klientów w każdym miejscu na świece,” mówi Kaspersky. „Z drugiej strony zdajemy sobie sprawę z tego, że za tymi wirusami stoją bardzo poważne siły.”

[New York Times, Wired]


podobne treści