biznes

Kalifornia rozważa opodatkowanie SMSów

Pomysłowość ustawodawców jeśli chodzi o wprowadzanie wszelkiego rodzaju podatków i opłat nie zna granic. Dość powiedzieć, że istnieją lub istniały już takie rzecz jak podatek od cienia, podatek od noszenia brody, podatek od tatuaży czy podatek od podatku. Do tego katalogu kalifornijscy ustawodawcy chcieliby dodać podatek od SMSów.

Jak dokładnie miałby wyglądać ten podatek – na razie nie wiadomo. Wiadomo, że dyskusję nad nim w zgromadzeniu stanowym zaplanowano na 10 stycznia przyszłego roku. Pomysłodawcy nowego podatku argumentują, że jego wprowadzeni jest konieczne, ponieważ ludzie coraz mniej dzwonią z telefonów stacjonarnych.

Ten skrót myślowy wymaga jednak pewnego wyjaśnienia. W Kalifornii jeszcze w latach 90-tych wprowadzono specjalna opłatę, którą do rachunku telefonicznego doliczano abonentom linii telefonicznych. Przychody z tej opłaty miały być jednym ze źródeł finansowania programów socjalnych prowadzonych przez ten stan. Czas mija, i, jak wspomniano wyżej, ludzie coraz mniej dzwonią z telefonów stacjonarnych, a wiele osób rezygnuje całkowicie z tego sposobu komunikacji. Przychody z opłaty więc maleją, ale koszty programów socjalnych rosną, tamtejsi ustawodawcy poszukują więc nowych źródeł ich finansowania.

Wybór padł na SMSy. Pomysłodawcy szacują, że nałożenie w Kalifornii dodatkowej opłaty na tą formę komunikacji pozwoli pozyskać ponad 44 miliony dolarów rocznie. Niby niewiele, ale, jak nietrudno się domyślić, operatorzy komórkowi, nie są szczególnie zadowolenie perspektywą kolejnego podatku. Podnoszą, oni, że po pierwsze nałożenie dodatkowego podatku na SMSy sprawi, że ludzi będą jeszcze chętniej korzystać z wszelkiego rodzaju komunikatorów internetowych, a po drugie taki podatek będzie wbrew regulacjom FCC, które w ubiegłym tygodniu potwierdziło, że wiadomości SMS, tak jak email czy przeglądanie stron internetowych, należą do „usług informacyjnych”, które mają być zwolnione z takich podatków i opłat.

Pozostaje więc obserwować rozwój wypadków i mieć nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy importować tego pomysłu do Europy.

Zdjęcie: Flickr/MB3cky68

podobne treści