news

Już wiemy, dlaczego robienie list rzeczy do zrobienia jest do niczego

Po sporządzeniu listy rzeczy do zrobienia i załatwienia ogarnia nas
błogość, jakbyśmy wykonali karkołomne zadanie. To bardzo złudne
poczucie.

Kathleen McGowan pisze w Psychology Today, że tylko dobrze skonstruowana lista prowadzi po lepszego zorganizowania. Inne sposoby dają efekt przeciwny.

Sęk w tym, że sporządzenie listy rzeczy do zrobienia wydaje się osiągnięciem samym w sobie, więc odbiera motywację do działania. Gotowa lista daje obraz zadań do wykonania, ale paradoksalnie sprzyja przekładaniu rzeczy, które faktycznie trzeba załatwić. Co gorsza, lista może budzić przerażenie – zazwyczaj zawiera kilka trudnych i czasochłonnych celów. Dla przykładu można podać „zmienić pracę”, „zapisać się na studia podyplomowe” i „wreszcie schudnąć’.

Według McGowan, dobra lista zawiera mniejsze czynności składające się na wielki cel. Zatem zamiast „zmienić pracę” piszemy „zaktualizować CV, zrobić do niego ładne zdjęcie, zamieścić na portalu, zaktywizować się na Goldelinie, popytać znajomych, przeglądać ogłoszenia”, a zamiast „schudnąć” – „zawsze jeść śniadanie, wyrzucić słodycze i przestać je kupować, dbać o zapas świeżych warzyw w lodówce, chodzić na spacer przynajmniej trzy razy w tygodniu”.

Psycholog podpowiada też, że zamiast standardowej listy warto zapisać kroki do celu na wykresie liniowym. Oprócz zadań, trzeba na nim uwzględnić ewentualne „przeszkadzacze”, np. lenistwo, brak pieniędzy i opór rodziny. Wzięcie ich pod uwagę na etapie planowania sprawi, że będziemy lepiej przygotowani.

Należy też pamiętać, by nie wyznaczać sobie nierealistycznych celów. Lista pełna dalekosiężnych, ambitnych planów to lista, na którą nawet nie będziemy mieli odwagi spojrzeć. Rozsądnie jest wyznaczyć sobie 2-3 priorytety i dopiero po ich zrealizowaniu przejść do kolejnych zadań. [Lifehacker, Psychology Today]

podobne treści

  • snajper16ps

    Nic nowego nie odkryła ona. Na kursie radzenia sobie ze stresem uczyli nas tego… Pół roku temu