internetnews

Japońscy urzędnicy tłumaczą się w Internecie

Kolejny kryzys finansowy może zacząć się w Japonii. Dług publiczny dwukrotnie przekracza tam roczny PKB kraju. To gorzej niż w Grecji. Pieniądze wyciekają z budżetu m.in. do licznych agencji non-profit, które nie musiały się dotąd tłumaczyć z tego, na co wydają rocznie około 100 miliardów złotych.

Premier rządu Japonii, Yukio Hatoyama, który sprawuje tę funkcję od zaledwie ośmiu miesięcy, pragnie pokazać narodowi, że usiłuje zapanować nad finansami państwa. Wpadł na diaboliczny pomysł, by zmusić urzędników do publicznego tłumaczenia się, na co wydawane są publiczne środki. Przesłuchania tudzież wywiady można obejrzeć w Internecie i lokalnych stacjach telewizyjnych.

Pierwsze spotkania biurokratów z prasą i narodem ujawniły niesamowite absurdy. Na przykład w ten wtorek przedstawiciele Krajowej Organizacji ds. Rolnictwa i Badań nad Żywnością powiedzieli, że wydali równowartość 4 milionów złotych na kino z technologią 3D, gdzie pracownicy mogą oglądać pola uprawne w trzech wymiarach.

Jak powiedział profesor Uniwersytetu Tokijskiego, Hideo Fukui, „Do tej pory budżety zatwierdzano za zamkniętymi drzwiami, więc nikt nie wiedział, na co wydawane są pieniądze. Do niedawna nikt nie miał pojęcia, że wydatki były do tego stopnia nieprzemyślane.”

Z długiem wynoszącym 201% dochodu narodowego, Japończycy muszą zacząć myśleć, jak wyjść z tak trudnej sytuacji.

[The New York Times]


podobne treści