news

James Cameron jako mentor

„Dziesiątki tysięcy ludzi na całym świecie filmuje już w technologii 3D.
Wkrótce pojawi się popyt na relacje sportowe, komedie, muzykę i
programy rozrywkowe.” Czyżby, panie Avatar? Cameron usilnie próbuje przekonać filmowców i ludzi z telewizji do kręcenia w trzech wymiarach.

Wczoraj zwrócił się do producentów telewizyjnych w Seulu z wiekopomnym przesłaniem. Przekonywał, że kręcenie w 2D i konwertowanie obrazu do 3D to złe rozwiązanie: „Nie ma na to czasu ani pieniędzy. Będziecie musieli kręcić w 3D na żywo. Nauczymy się to robić, a koszty wkrótce spadną.”

Cameron nie jest zapewne opłacany przez producentów telewizorów 3D, przecież  zarobił już swoje na „Titaniku” i „Avatarze”. Musi więc naprawdę wierzyć w to, co mówi i ma trochę racji. Niewiele osób zamierza kupować specjalny telewizor z niewygodnymi okularami tylko po to, by oglądać w kółko kilka filmów.

Transmisja sportowa to jedyny rodzaj przekazu, jaki moim zdaniem mógłby naprawdę wiele zyskać na dodatkowym wymiarze. Cała reszta może pozostać „płaska”. Kto chciałby oglądać Wojewódzkiego w 3D?  [Kat Hannaford/giz, Reuters]


podobne treści