wtf

Jak wyglądałby świat, gdyby to Polska była największą potęgą technologiczną?

Wyglądałby z pewnością inaczej. Choć ciężko powiedzieć, czy lepiej.

– W miejsce niezmiennie irytującego ”Sent from my iPhone” polskie smartfony wysyłałyby zupełnie inne sygnaturki. Na przykład ”Guess what? Sent from my asshole!”.

– Pierwszy w dziejach prom kosmiczny ”Świętopełk” byłby zbudowany na podzespołach Poloneza Caro.

– Startupy wyparłyby ”bifory” i szczególnie popularne byłyby w naszym kraju w piątkowe i sobotnie wieczory.

– Pierwsza załogowa misja na Marsa zostałaby natychmiast przerwana po tym, jak astronautom skończyłaby się wódka i zaczęliby się dobierać do paliwa w zbiornikach.

– Na wirtualnych mapach świata zlokalizowane byłyby nie tylko budynki, ale także imprezy z co większym spożyciem alkoholu. Zawierałyby one także wyszukiwarkę poszczególnych dziur drogowych.

– Nikt na świecie nie przejmowałby się takimi pierdołami jak ACTA, PIPA czy SOPA. Najbardziej złowieszczy byłby akt prawny nazwany KAC, nakazujący internautom codzienne cierpienie z powodu bólu głowy, suchości w ustach i przyspieszonego bicia serca.

– W naszym rodzimym kraju najlepiej sprzedawałyby się nie najwyżej światowej jakości wyroby zakładów z Doliny Krzemowej Radom-Sławno-Makowiec, a tanie obudowy najnowszych tabletów, smartfonów i laptopów wypełnione piaskiem. Tak żeby sąsiad widział, że kupującego stać na najlepszy sprzęt.

– Dużą popularnością na całym świecie cieszyłaby się nowa wersja jakdojade.pl – jakodjade.com, prezentująca najszybsze i najskuteczniejsze sposoby na znieczulenie się przy pomocy rozmaitych zakrzywiaczy czasoprzestrzeni.

– Surowce do produkcji podzespołów byłyby brane z rozkręcanych szyn tramwajowych.

– Na wyposażeniu każdego serwisu komputerowego na świecie byłyby palniki acetylenowe, młoty kowalskie i haubice przeciwpancerne. Przy czym i tak większość maszyn dałoby się naprawić nieco przestarzałym, aczkolwiek wciąż niezwykle skutecznym kopnięciem.

– Nawet Barack Obama miałby swój oficjalny profil na Naszej-Klasie.

– Google rywalizowałoby z wyszukiwarką giganta znad Wisły, nazywającą się Blubry. Ta nie cenzurowałaby internetu w Chinach, ale w Niemczech i Rosji. I wcale nie na prośbę ich rządów. Dobrze tak, najeźdźcom jednym!

– Zamiast bezsensownego zachodniego krzemu, zbudowalibyśmy superprocesory na węglu kamiennym, starych szmatach i żubrach.

podobne treści