internet

Jak usunąć się z sieci?

Masz już dość tego, że tak łatwo znaleźć wszystkie dane o tobie? Znudził ci się internet? Chcesz zniknąć z niego bez śladu? To da się zrobić.

Pierwszy krok jest oczywisty. Usuń konta. Wszystkie konta. To na Facebooku, Twitterze, PayPalu, Allegro, eBayu, YouTubie, LinedInie, GoldenLinie, Naszej-Klasie, Last.fm… Wszystkie. Także te na Battle.net oraz innych serwisach z grami. Postaraj się znaleźć wszystkie, które pozakładałeś, co może nie być łatwe – na wielu serwisach rejestrujemy się tylko na chwilę, bo czegoś pilnie potrzebujemy, a potem o samym fakcie rejestracji szybko zapominamy. Jeśli gdzieś konta nie da się na stałe usunąć (sprytni właściciele serwisu nazywają to ”dezaktywacją”), pozmieniaj wszystkie swoje dane na tym koncie na fałszywe i swój adres mailowy z nim powiązany zastąp zupełnie nowym, specjalnie na te potrzeby założonym mailem. W którego adresie oczywiście nie powinno być twojego imienia ani nazwiska. A potem tego maila usuń. Wsztrzymaj się jeszcze z kontem Google. Dlaczego? O tym za chwilę.

Usuń swoje blogi, strony prywatne, postaraj się także wyczyścić jak najwięcej wpisów na forach, których dokonałeś (choć w wielu przypadkach może to być niemożliwe). Wyślij do niebytu wszystkie grupy, które założyłeś w Google Groups, Ning, Gro.ups, Yahoo Groups oraz gdziekolwiek indziej. Porozmawiaj z rodziną i znajomymi, żeby nie oznaczali cię na żadnych zdjęciach, najlepiej w ogóle nie wrzucali do sieci żadnych fot, na których jesteście, nie pisali o tobie, etc. etc. Oczywiście nie da się monitorować każdego, ale warto dać im jasny przekaz. Jeśli macie dostęp do kodu źródłowego strony, na której znajdują się wasze dane, pamiętajcie: ten kawałek kodu „<meta name=”robots” content=”noindex,nofollow” />” pozwala uniknąć indeksowania określonych fragmentów tekstu znajdujących się na witrynie. Piszcie też do administratorów stron, na których ”wiszą” wasze dane z prośbą o ich usunięcie. Tylko pamiętajcie, nie dajcie się też ponieść emocjom. To, czy spełnią waszą prośbę zależy tylko od ich dobrej woli, więc lepiej bądźcie dla nich mili. Jeśli nie wiecie, jak się z nimi skontaktować, użyjcie strony WhoIs.net, wpisując tam adres serwisów i szukając takich danych kontaktowych jak fax, mail czy numer telefonu. Żeby znaleźć to, gdzie się w ogóle pojawiacie i żeby wiedzieć, do kogo uderzać z prośbą, nie sprawdzajcie się tylko w Googlowej wyszukiwarce. Użyjcie takich narzędzi jak Intelius, Lycos’s People Search, Acxiom.com, Wyczajka.pl (choć słaba)… Wtedy uzyskacie w miarę pełen obraz i ogląd sytuacji.

Jeśli ktoś jakąś stronę zaktualizuje, usuwając z niej wasze dane, a jednak wciąż będą się one pojawiać w powiązaniu z nią w wynikach wyszukiwania Google, użyjcie Google URL Removal Tool, żeby to zmienić. Potrzebujecie do tego konta Google i dlatego właśnie usuwacie je na samym końcu.

Wciąż jednak nie wszyscy przychylą się do waszej prośby. Tak samo jak ciągle pozostaną w internecie treści umieszczone w miejscach, których nie możecie sami edytować. Jeśli wam nie tyle na kompletnym zniknięciu, co na wymazaniu z netu negatywnych opinii o was, na które nie macie wpływu, ”zamalujcie” je tymi dobrymi. Stwórzcie nową stronę będącą arcydziełem SEO, a sławiącą was. Róbcie co w waszej mocy, żeby być wyżej z tymi informacjami w wynikach wyszukiwań. I pamiętajcie, że ludzie rzadko docierają do ich drugiej strony.

Pamiętajcie, żeby swój podstawowy adres mailowy usunąć dopiero na samym końcu, z bardzo prozaicznej przyczyny. Wcześniej będzie ona wam potrzebny do wykonania wszystkich poprzednich kroków. Jasne?

Zawsze możesz też użyć specjalnych płatnych usług oferowanych przez firmy, które wyczyszczą was z sieci tak, jakbyście nigdy nie istnieli. Na przykład z DeleteMe – za jedyne 99 dolarów cyfrowo przestaniecie istnieć. A jak wiadomo już od jakiegoś czasu – kogo nie ma w Google, ten nie tylko nie żyje, ale po prostu nigdy nie żył.

Powodzenia!


podobne treści