internet

Jak to się dzieje, że Internet Explorer jest i będzie na wieki wieków najpopularniejszą przeglądarką internetową świata?

 

Choć niektórych może to zdziwić, IE nie dość że jest wciąż gdzieś używany, to nie tylko w najdalszych zakątkach świata, gdzie nie dotarł jeszcze Firefox, Chrome, albo inna Opera lub Safari, ale wciąż ma ponad 50% udziału w rynku. Dokładnie 53,8%. Który to udział dodatkowo rośnie.

Oczywiście podstawowym argumentem na rzecz popularności Explorera jest jedna podstawowa i fundamentalna rzecz. To ta przeglądarka, która już jest zainstalowana na naszym komputerze wtedy, gdy go kupujemy, czy tego chcemy czy też nie. A wiele osób jest na tyle leniwych, że skoro mają już jedno narzędzie pod ręką, to nie zamierzają wcale szukać innego, a potem go instalować i jeszcze się do niego przyzwyczajać.

I tutaj dochodzimy do argumentu kolejnego. Właśnie – przyzwyczajać. Nawet ci, którzy gdzieś tam, w tak zwanym międzyczasie, nabrali chociażby elementarnej świadomości komputerowej i tak już zdążyli się do IE przyzwyczaić. A jak wiadomo przyzwyczajenie drugą naturą człowieka. Trzecią zaś niechęć do jakichkolwiek zmian.

Czasem nawet jest tak, że niektórzy – tak, zdarzają się tacy, nie mają nawet pojęcia o istnieniu innych przeglądarek. Spójrzmy prawdzie w oczy, nie jest to produkt, który się gdziekolwiek reklamuje, nie ogłasza się jego nowych aktualizacji na billboardach ani w prasie, przez sieć i media nie przetaczają się dyskusje między fanami Opery i Firefoksa podobne do tych pomiędzy zwolennikami iOS i Androida. Część z użytkowników komputerów, zwłaszcza tych starszych podejrzewa, że ”przeglądarka internetowa” to jedna określona rzecz. Ta, którą mają wgraną w system. Bo skoro działa, to dlaczego ktoś miałby zaprzątać sobie głowę robieniem czegoś, co już istnieje, tyle że w innej wersji?

Poza tym IE ma oczywiście swoje plusy, ciężko żeby produkt rozwijany od tylu lat ich nie miał. Nie męczy człowieka aktualizacjami, co często irytuje na przykład w ”Ognistym Lisie”. Jest dość prosty oraz instynktowny w obsłudze. Kilka jego wersji jest też szybszych od z kolei kilku wersji Firefoksa, dobrze obsługuje HTML-a, XML-a oraz skrypty Javy. Poza tym znacznie się zmienił od czasów, gdy był koszmarem każdego internauty, stając się softem coraz bardziej dopracowanym. No i ciężko, żeby przeciętny zjadacz internetu zdawał sobie sprawę z tego, jakie luki bezpieczeństwa ma Internet Explorer. Przeglądając sieć nie zastanawiamy się nad tym, co nam się właśnie ładuje na komputer nie tyle nawet za naszymi plecami, co po prostu na naszych oczach.


podobne treści