internetWiadomości promowane

Jak podreperować budżet Twittera?


Twitter ma poważne problemy finansowe, a model biznesowy firmy nie sprawdził się. My zaś postaramy się odpowiedzieć na pytanie, skąd internetowy potentat mógłby zacząć czerpać dodatkowe dochody.

Wymóc przekazywanie część kar finansowych na konto firmy – Z problemem Twittera zmagają się szefowie klubów sportowych połowy cywilizowanego świata. Co chwila wybucha kolejny skandal z zawodnikiem NBA odesłanym na ławkę rezerwowych, który już w paręnaście sekund później dzieli się ze światem swoją frustracją i żalem do trenera. Gracze angielskiej Premier League co chwila flirtują przy pomocy Twittera z nowymi potencjalnymi kochankami, obrażają rywali oraz krytykują pracę arbitrów. Mnożą się kary finansowe, na czym kluby zarabiają, bo nie muszą przez jakiś czas płacić swoim zawodnikom lub płacą im odpowiednio mniej. Częścią zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy mogliby się podzielić z Twitterem, skoro i on miał w tym swój udział.

Uruchomić płatne serwisy – Młodzi ludzie coraz częściej mają problemy ze zrozumieniem długich tekstów. Takich na 500 znaków. Gdyby Twitter uruchomił specjalne serwisy zawierające na przykład streszczenia lektur czy tematów maturalnych mieszczące się na przyswajalnej długości 140 znaków, to byłby murowany hit.

Wprowadzić konta Pro – To pierwsze, co się nasuwa. Płatne konta, z których w przeciwieństwie do tych darmowych można by wysyłać dłuższe wiadomości, mieć dostęp do archiwum wszystkich tweetów kiedykolwiek napisanych, dostęp do danych analitycznych konta, ulepszone opcje wyszukiwania na Twitterze… Co tylko przyjdzie im do głowy. Oczywiście według części osób serwis przestanie być wtedy ”cool”. Ale wyobraźcie sobie, ile firma by zarobiła w skali roku, gdyby takie konto, za kilka dolarów miesięcznie, wykupił choćby jeden procent ze stu milionów użytkowników.

Prowadzić konta dla wielkich korporacji – Ich szefom wydaje się często, że rozumieją internet. Niesłusznie. Wydaje się im też, że ich firmy powinny mieć konta na Twitterze, żeby ”nadążać” za trendami. I często są to profile prowadzone źle lub byle jak. Nikt nie zna lepiej Twittera niż pracownicy Twittera. Nic też trudniejszego niż zlecić im prowadzenie korporacyjnych profili. Oczywiście za drobną (zwłaszcza dla korporacji) opłatą.

Zbierać dobrowolne wpłaty od użytkowników – Wikipedia jakoś sobie z tym radzi. Z pewnością na całym świecie jest wiele osób, które sypną groszem (czasem nawet dosłownie groszem), żeby tylko Twitter nie zniknął z powierzchni Ziemi. To znaczy z powierzchni internetu.

Opatentować wszelkie wypowiedzi do 140 znaków – Po boomie na SMS-y, wychowana na nich młodzież potrafiła zmieścić każdą, najbardziej nawet skomplikowaną wypowiedź w zaledwie 160 znakach. Gdy internet został szturmem wzięty przez Twittera, nie przyszło im trudno przestawić się na zaledwie 20 znaków mniej. Nie ulega wątpliwości, że tak krótkie przekazy to wynalazek Twittera. Skoro Paris Hilton mogła usiłować opatentować sformułowanie ”it`s hot” (historia prawdziwa), amerykański gigant sieciowy równie dobrze może domagać się praw do krótkich wypowiedzi. Zresztą w przypadku sądownictwa za Oceanem naprawdę już nas nic nie zdziwi.


podobne treści