naukaportale społecznościoweWiadomość główna

Jak Facebook na nas eksperymentuje

Często zdarza się, że Facebooka porównuje się do istniejących państw. „Jeśli potraktować 900 milionów sieci społecznościowej jako obywateli, Facebook byłby trzecim najludniejszym państwem świata.” Byłby też państwem, które wie wszystko o swoich mieszkańcach. A czasem na nich eksperymentuje.

Facebook wie wszystko. Prywatne rozmowy, zdjęcia, nowe związki, gdzie, z kim itd. Oczywiście nie wiedziałby tego, gdybyśmy sami nie nakarmili go tymi danymi, ale to już inna sprawa. Z biegiem lat zebrała się z tego pokaźna baza danych dotycząca ludzkiego zachowania, która musi być obiektem marzeń wielu socjologów.

Dwanaście osób ma to szczęście, że płaci się im za ich analizowanie. Jest to wewnętrzny Data Science Team Facebooka, którego szefem jest trzydziestopięcioletni Cameron Marlow (nazwisko jak najbardziej odpowiednie do zgłębiania mrocznych sekretów ludzkiej duszy – polecam Jądro ciemności). Wykorzystują oni analizy matematyczne oraz socjologię do zdobywania danych, które mają posłużyć do rozwoju portalu. Podczas gdy inne analizy sporządzane codziennie przez inne działy Facebooka dotyczą aktywności użytkowników, zespół Marlowe ma swobodny dostęp do wszystkich informacji, jakie znajdują się na serwerach firmy. W ciągu najbliższego roku ilość ludzi naukowców zatrudnionych w Data Science Team ma się podwoić.

Nic dziwnego. Ostatnimi czasy pracujący tam naukowcy przestali jedynie obserwować i analizować zachowanie użytkowników Facebooka. Teraz, korzystając ze swojej wyjątkowej pozycji, zamieniają się w eksperymentatorów. Dla przykładu zespół przeprowadził ostatnio eksperyment zaproponowany przez Eytan Bakshy’ego, który chciał sprawdzić, czy znajomi na Facebooku tworzą swego rodzaju echo, powielające i wzmacniające informacje, o których już gdzieś słyszeli. W ciągu siedmiu tygodni trwania eksperymentu 76 milionów losowych linków zostało oznaczonych przez eksperymentatorów. Później przy 219 milionach losowych okazji Facebook nie wyświetlił tych linków użytkownikom. W ten sposób stworzono grupę kontrolną, która pozwoliła określić jak często ludzie promują te same linki ponieważ z kilku źródeł dotarła do nich ta sama informacja.

W wyniku tego eksperymentu okazało się, że nasi najbliżsi znajomi są pod dużym wpływem informacji, którymi się dzielimy, jednak ogólnie ich wpływ na rozprzestrzenianie się informacji jest tłamszony przez dalsze kontakty. Innym przykładem były badania na temat tego, jaki rodzaj aktywności na Facebooku pozwala odczuć ludziom największe wsparcie znajomych. Zdaniem Marlowa jego zespół stara się zrozumieć co dzieje się w społeczeństwie; rezultaty ich badań są publikowane:

„Naszym celem nie jest zmiana sposobu komunikacji w społeczeństwie,” mówi Marlow. „Naszym celem jest jego zrozumienie, dzięki czemu moglibyśmy dostosować naszą platformę by dać ludziom to czego pragną.”

Brzmi pięknie, ale Facebook jest jednak spółką nastawioną na zysk. Jeżeli Data Science Team odkryje jakąś prawidłowość, która pozwoli na zwiększenie przychodu, kierownictwo nie zawaha się go wykorzystać. Choć Marlow może pochwalić się dyplomem z MIT Media Lab, nie jest już całkowicie niezależnym naukowcem tylko pracownikiem Facebooka. Nie zmienia to faktu, że jego zespół ma niezwykłą możliwość pracy na ogromnej bazie danych.

Data Science Team zapowiada więcej eksperymentów, które doprowadzić mają do lepszego zrozumienia tego, w jaki sposób się komunikujemy. Mam tylko nadzieję, że nie przeszkadza wam rola królika doświadczalnego. Czy chcemy czy nie – weźmiemy w nich udział.

[Technology Review]


podobne treści