biznesWiadomości promowane

iPhone 5: ewolucja i pogoń za konkurencją

Zaprezentowany wczoraj iPhone 5 jest bez wątpienia interesującym urządzeniem, obiektywnie lepszym od poprzednika. Wyposażono go w ogromny 4-calowy wyświetlacz, nowy, bardziej wydajny procesor, nowy system operacyjny i LTE, które ma działać na całym świecie. Jest świetnie zaprojektowany, lekki i ma tylko 7,6 milimetra grubości. Ogólnie rządzi. Tylko dlaczego czegoś mi w nim brakuje?

Mam dziwne wrażenie, że od czasu rewolucji, jaką było niewątpliwie wprowadzenie pierwszego iPhone’a, zmieniło się dużo więcej, niż Tim Cook chciałby przyznać. Rewolucyjne produkty Apple zostały zastąpione przez powolną ewolucję i nowe generacje tego co już znamy. Największą innowacją, jaką wprowadziło Apple w najbliższej przeszłości był oczywiście iPod, który stał się początkiem całkowicie nowego podejścia do elektroniki użytkowej. iPhone, który zmienił nasze podejście do telefonów, był również rewolucyjnym produktem, choć nie był wolny od wad. Podobnie było z iPadem.

Te produkty pozwalały Apple zdobywać przewagę nad konkurencją dzięki innowacyjności i tworzeniu zupełnie nowych rynków i produktów, które odpowiadały na potrzeby jeszcze nie wyrażone w pełni przez klientów. Uważam, że w ciągu 36 lat działalności, Apple udało się zrobić coś takiego 4 razy.

Ostatni raz właśnie przy okazji premiery iPada. Od tamtej pory Apple zamiast skupić się na odkrywaniu/tworzeniu nowych rynków (co udawało im się do tej pory wyśmienicie), postanowiło bronić swojej pozycji „największego innowatora na świecie” przy pomocy prawników, zamiast skupiać postawić konkurencję pod ścianą za pomocą kolejnego, całkowicie nowego urządzenia.

Świetnym tego przykładem jest według mnie właśnie iPhone 5 – szybszy, lżejszy i lepszy od poprzednika. Tylko, że nic z tego nie wynika. Teraz to Apple goni konkurencję zamiast wyznaczać nowe standardy. Nowa technologia produkcji ekranów dotykowych, choć świetna, sama w sobie nie jest znaczącym przełomem.

Czy większy ekran, smukła obudowa i obsługa LTE są cechami, które wyróżniają iPhone’a 5 na tle konkurencji? Obiektywnie rzecz biorąc – nie. Nie robi to jednak większej różnicy, jeszcze przez długi czas po nowości Apple ludzie tłoczyć się będą w kolejkach – w końcu to Apple.

Mam wrażenie, że Cupertino stało się częściowo ofiarą własnego sukcesu. Na wczorajszej prezentacji nie dowiedzieliśmy się niczego, czego nie wiedzielibyśmy już wcześniej. Gdyby nie fakt, że przecieki wypadłoby jednak potwierdzić, mogłaby się w ogólne nie odbywać. Chyba nikt nie jest w stanie stwierdzić ile „przecieków” było kontrolowanych, a ile z nich faktycznie trzeba było wynieść z fabryk. Ale ostatecznie i tak rozbroiły wszystkie nadzieje, że Cupertino pokaże coś rewolucyjnego. Z resztą Apple samo się do tego przyczyniło, umieszczając na swojej stronie internetowej informacje prasowe jeszcze przed rozpoczęciem prezentacji. Przynajmniej mogliby nas zaskoczyć nowymi iPodami. A tak? Cóż…

iPhone 5 na pewno sprzeda się znakomicie. Ale konkurencja nie śpi i jeśli nowości Apple nie będą wyznaczać nowych standardów a jedynie gonić konkurencję, Cupertino może cofnąć się do czasów Gila Amelio.


podobne treści