internet

Insecam: kalatog „otwartych” kamer monitoringu z całego świata

Niestety sporo osób nadal nie zmienia domyślnych haseł. W rezultacie takiego zachowania ich dane właściwie bez ograniczeń mogą wypłynąć w Sieci. W bardzo spektakularny sposób udowodnili to twórcy strony insecam.com, na której prezentowany jest obraz z tysięcy kamer na całym świecie, które nie zostały zabezpieczone nawet w najprostszy sposób.

Jeśli myśleliście, że autorzy gry Watch Dogs przesadzili trochę pozwalając głównemu bohaterowi hackować kamery monitoringu, jesteście niestety w błędzie. Okazuje się, że czasami do zdobycia obrazu z takich kamer nie trzeba nawet szczególnych umiejętności. Pomysłodawcy projektu Insecam przeczesali Internet w poszukiwaniu podłączonych do niego kamer przemysłowych, których nikt nie kwapił się zabezpieczyć – zostały po prostu włączone, a nikt nie pomyślał o tym, by chociaż zmienić domyśle hasła i loginy ustawione przez producenta. W ten sposób powstała olbrzymia baza systemów monitoringu wizyjnego „otwartych” dla każdego. Co ciekawe okazuje się, że wiele osób nie tylko nie zabezpiecza kamer sklepowego monitoringu, ale pomija nawet konfigurację kamer dozorujących własne posesje, a nawet sypialnie.

Choć liderem w tym niechlubnym zestawieniu są Stany Zjednoczone (ponad 11 tysięcy niezabezpieczonych kamer), Polska, w której znaleziono blisko 700 niezabezpieczonych kanałów, wcale nie wypada różowo.

Pomysłodawcy podkreślają, że celem powstania strony jest zwrócenie uwagi na niebezpieczeństwa, które przez wiele osób są ignorowane. Usunięcie kamery ze spisu wymaga po prostu zmiany hasła, albo kontaktu z administracją serwisu. Niestety, jak zdradzają w rozmowie z serwisem Motherboard, na razie nie mieli z tym wiele pracy, ponieważ, pomimo nagłośnienia sprawy, otrzymali bardzo mało takich próśb.


podobne treści