nauka

Indie rozpoczęły swoją pierwszą marsjańską misję

W powszechnej świadomości poważne badania kosmosu są domeną NASA, ESA i ewentualnie Rosjan, których program kosmiczny swoje najlepsze lata ma już za sobą. Ale wschodzące potęgi gospodarcze, takie jak Chiny czy Indie, także mają swoje ambicje. To ostatnie państwo włączyło się dziś w wyścig na Marsa.

Z indyjskiego centrum kosmicznego Satish Dhawan wystrzelono dziś orbiter MOM (Mars Orbiter Mission). Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za około dziesięć miesięcy statek ten znajdzie się na orbicie Marsa, a Indie staną się czwartą siłą, której udało się wysłać sondę na Czerwoną Planetę. Do tej pory jeszcze nigdy nie udało się tego osiągnąć przy pierwszej próbie, więc jeśli uda się to Hindusom, będzie to to tym większe osiągnięcie pokazujące, że Indie są w stanie samodzielnie eksplorować Układ Słoneczny.

„Musimy jeszcze wiele nauczyć się o wszechświecie i systemie słonecznym, w którym żyjemy. Od swoich początków ludzkość poszukuje [odpowiedzi na te pytania],” stwierdził w rozmowie z Associated Press K. Radhakrishnan, szef indyjskiej agencji kosmicznej (ISRO). „Chcemy wykorzystać nasza pierwszą próbę umieszczenia statku na orbicie Marsa, przeprowadzić tam kilka ważnych eksperymentów i pobudzić środowisko naukowe.”

Po dotarciu na orbitę Marsa zadaniem orbitera MOM będzie zbieranie danych na temat marsjańskiej pogody, mapowanie powierzchni Czerwonej Planety oraz poszukiwanie metanu, który może wskazywać na to, że na planecie istnieje jednak życie. Badania, które zostaną przeprowadzone przez indyjski orbiter mają uzupełniać badania amerykańskiej sondy Maven, która również zostanie wystrzelona w tym miesiącu.

Choć indyjscy naukowcy tego nie powiedzą, wielu analityków uważa, że przyspieszenie indyjskiego programu kosmicznego nastąpiło w odpowiedzi na doniesienia płynące z Chin. „Choć żaden z urzędników tego nie potwierdzi, w Azji trwa wyścig o prestiż i technologie związane z kosmosem. Indie są zaniepokojone niedawnym wzrostem kosmicznych możliwości Chin i starają się zminimalizować straty,” twierdzi profesor James Moltz, który zajmuje się tym zagadnieniem w amerykańskiej Akademii Marynarki Wojennej.

Zdjęcie: Wikipedia


podobne treści