news

Hollywood po kryjomu przerzucił się na Canona 5D MkII

W pewnym momencie pojawił się nius, że Canonem 5D Mark II nagrano cały ostatni odcinek serialu telewizyjnego „Doktor House”. Też mi sensacja! Teraz okazuje się, że lustrzanką kręcą też… filmy kinowe. A konkretnie „Kapitana Amerykę”.

Jak czytamy w oświadczeniu Canona:

W czasie kręcenia filmu („Kapitan Ameryka”) aparat 5D Mark II był używany do kręcenia sekwencji akcji, które potem płynnie zmontowano z nagraniami z filmowych kamer 35mm.

I najprawdopodobniej nikt by się nie zorientował, gdyby nam nie powiedzieli.

Wiadomo, że Canonem posługiwano się także na planie „Iron Mana 2”. Warto tu zwrócić uwagę, że odbiorcy takich filmów, fani superbohaterów i kina akcji, to osoby, które szczegóły dotyczące technicznych aspektów kręcenia filmów mogą interesować. Tymczasem operatorzy pracujący przy innych obrazach mogą także korzystać z lustrzanki i po prostu się tym nie chwalić. Być może na każdym planie, tylko o tym nie wiemy.

Tymczasem niewielkie rozmiary 5D znacznie ułatwiają życie operatorom, kamerę można zamontować wszędzie. Lustrzanka świetnie radzi sobie ze stabilizacją obrazu, więc wiele scen można nakręcić „z ręki”, bez statywów, wyciągów i wysięgników wymagających godzinnego rozstawiania na planie. A jakość jest przynajmniej zadowalająca, a bywa też rewelacyjna.

Operator na planie „Kapitana Ameryki” Jonathan Taylor mówi, że 5D umożliwia kręcenie pod kątem nieosiągalnym dla dużej kamery 35mm. Co więcej: „Przy filmach akcji, im więcej kątów możesz uchwycić, tym szybsze przejścia możesz zrobić i sekwencja scen nabiera więcej dynamiki.”

To dopiero początek! Jeśli na profesjonalnych planach zdjęciowych używa się lustrzanki, która wcale nie była projektowana z myślą o takim przeznaczeniu, to można się spodziewać kolejnych modeli, poręcznych i profesjonalnych zarazem. [Imaging Resource, Petapixel, Petapixel]

podobne treści

  • kierowca.bcde

    Znowu jakiś nieskonsultowany tekst. Canon 5D nie ma stabilizacji. Stabilizacje mają jedynie niektóre obiektywy (i to jedynie też z zakresu tele). :) Niemniej nawet ta stabilizacja nie ma nic wspólnego z tym, czego (wykorzystując 5D do filmowania) rzekomo nie trzeba już używać. TA stabilizacja, przydaje się jedynie podczas fotografowania na długich czasach naświetlania, a nie ma nic wspólnego ze stabilizowaniem ruchu kamery podczas filmowania. Nadal potrzeba „statywów, wyciągów i wysięgników”, bo żaden człowiek nie jest w stanie wykonać tak płynnych ruchów podczas filmowania, jak przeznaczone do tego celu amortyzowane urządzenie.

    Druga sprawa. „Jonathan Taylor mówi, że 5D umożliwia kręcenie pod kątem nieosiągalnym dla dużej kamery 35mm”. To kolejne niezrozumienie tego co powiedziano, lub zwykły błąd tłumaczenia. Nie chodzi tu o (jak napisano) „kręcenie pod kątem”, tylko o kąty widzenia obiektywów przeznaczonych do lustrzanek – czyli szeroki zakres ogniskowych, w postaci lekkiego, relatywnie taniego (w porównaniu do obiektywów do dużych kamer) zestawu. Poczynając od obiektywów fish-eye, perspective control (tilt/shift), poprzez ultra-wide, standardowe szeroko-kątne, poprzez bardzo jasne „standardy” i „portretówki” oferujące „papierową” głębie ostrości, obiektywy macro, umożliwiające „ostrzenie” na bardzo małej odległości, aż po teleobiektywy 200-600 mm, dodatkowo wzbogacone o telekonwertery, czy też mega-zoomy w zakresie 18-200 lub 28-300 mm.

  • Anonim

    Widać kolega nie filmował lustrzanką, więc polecam poszukać filmików porównujących filmowanie bez i z optyczną stabilizacją obrazu.

    Dodatkowo polecam czytanie ze zrozumieniem. Autor nie wspomniał o stabilizacji ruchu kamery ale obrazu. Jeśli chodzi o statywy, wyciąg i wysięgniki są stabilizatory do DSLRi efekty są b. dobre.

    A propos filmowania pod kątem to wspomniane były gabaryty kamery, więc tutaj na 100% chodziło o kąt ustawienia kamery, a nie kąt widzenia obiektywów.

    Proszę na przyszłość bliżej zapoznać się z temat oraz dokładniej przeczytać artykuł zanim zacznie się krytykować.